FANDOM


Uwaga!

Chcę ogłosić, że........ Jest to opowiadanie grupowe (kolejne XD) . Ogólnie idea zaczerpnięta z filmu Jumanji: Przygoda w dżungli, który osobiście polecam gorąco <3 Oraz opowiadanie na jego podstawie to tyle, choć nie zawsze musi być zbliżone. Ostrzegam fabuła będzie  pozmieniana XD  Tu także dojdą psi poszukiwacze przygód. Zapraszam :)

Prolog

Jest rok 1996. Dwa pieski gonią się po plaży.

-He he! Plane złap mnie!- krzyknęła Merisa.

-Ta.. ta!- mruknął piesek rasy Owczarek Holenderski.

Wtem piesek słyszy odgłos bębnów. Nastroszył się i nasłuchuje. Wtem ruszył kilka kroków. Bębny były coraz to głośniejsze. Wtem gdy podszedł do wybrzuszenia na piasku, one zamilkły. Zaczął więc odkopywać. Po kilku zamaszystych ruchach odkopał drewniane pudełko z napisem Psiumanji.

-Psiu-- Co!?-zapytał samego.

Włożył grę do kosza piknikowego i ruszył w stronę siostry, która bawiła się. Gdy wrócili do obszernego domu świeciło słońce. Piesek wziął grę i zapytał siebie.

-Gra planszowa?! Pff! Czy ktoś w to w ogóle gra?!- zapytał samego siebie sarkastycznie piesek.

Po czym położył prostokątne drewniane pudełko i wziął w swe łapy jak na te czasy dość ów prymitywny joystick. Potem zaczął grać............ Zapadła już noc. Piesek sobie smacznie w łóżku spał gdy gra zaczęła pobłyskiwać szmaragdowym kolorem. Wtem sama się zmieniła z planszówki w pudełko do gry komputerowej. Otworzyła się i..... W środku leżał sobie niewinnie mały czarny gruby prostokącik. Znowu zaczęła połyskiwać. Po czym zmieniła się scena przed jego dom. Nadal połyskuje światło wtem... zniknęło!!


Rozdział 1

W Psim Patrolu wstawał ciepły czerwcowy poranek. Pieski dopiero co wstawały po wczorajszych emocjach z meczu.

-Woaah! Co za męczący był wczorajszy dzień!- ziewnęła głęboko Hela.

-Fajnie, że przyjechałaś.- dodała już wybudzona Youki.

-Nie ma problemu!- odparła Hela.

-Dobra, pieski idziemy sprzątać!- podskoczył Eco.

-Moja krew!- pochwalił syna Rocky o go polizał.

-Wrrr... Zostawił Skye i dzieci,  teraz raptem super tata!- warknął cicho Marco.

-Chodźmy obudzić resztę kochana!- polizał Hope Eco.

-Wstawajcie!- zaśmiała się Hope.

Nagle Obi wyskoczył w stroju słonia i zaczął puszczać głośną muzykę.

-WIELKIE NIEBA!- wykrzyknęła Mja i spadła z pufy.

-Co jest!?- zapytała Tomira.

-AA! PALI SIĘ!- wyskoczyła w powietrze Roxy.

-Osz Ty!!- zleciała Ashira.

-Co do kości!- dodała Shiraz.

-Sorki, ale Hope, Eco i Rocky prosili Was śpiochy o pobudkę.- oznajmił Obi.

-Kiedyś go ukatrupię..- westchnął zły Volvo.

-Nie tylko Ty synu.- odparł Victor.

Pieski wstały i zjadły śniadanie.do bazy zawitała też Flurr z drużyną, którzy przed chwilą przyjechali do bazy w PP.

-Flurr!- ucieszyły się Dilara i West.

-Jak tam?- zapytała West Flurr.

-Dobrze, locik trochę uciążliwy, ale dało się znieść.- odparła wesoło Flurr.

-PLAY!- krzyknęła Find.

Dwa pieski się do siebie przytuliły.

  • Zmiana sceny odznaka Find.

Psi Patrol pomógł sprzątać szkolne zaplecze, by mogła tam znaleźć się nowa sala.

-Dzięki za pomoc pieski!- powiedziała Pani Grooperg.

-Nie ma sprawy proszę pani!- odpowiedział Ryder.

-Pieski ja pójdę pomóc znosić rzeczy do sali na prezentację, więc możecie zacząć, później do Was dojdę.- oznajmił brunet.

-Tak jest sir, Ryder sir!- odparł poważnie Chase.

Psiaki poszły na dół sprzątać. Przez małe brudne okno dostawało się nie wiele światła.

-Ile tu kurzu.. a- a- apsik!- kichnął Chase.

-Dobra ja się zajmę tymi pudłami!- powiedział Gray.

-Ok ja też!- dodał Maximus.

Gdy Gray z Maximusem układali pudła. Delgado znalazła starą grę komputerową.

-Pieski patrzcie co znalazłam! - oznajmiła Delgado, po czym wyszła zza regału.

-UU co to?- zapytała zaintrygowana Mishka.

-To chyba P-P-Psiumanji. Boże a co to?!- zapytała Delgado.

-Co to starej szkoły Nintendo!?- zapytał zdziwiony Ardo.

-Nie wiem, ale podepnijmy do tego telewizorka, co prawda nie jest pierwszej młodości.- powiedziała Ashira.

Pieski podpięły grę. Pojawiło się na ekranie TV tło dżungli. Potem pojawiło się zdanie. Ashira zaczęła czytać na głos:

Gra dla tych, którzy szukają sposobu, aby opuścić swój świat.

Zdanie zniknęło! Tło zaczyna blaknąć. I pojawiła się mapa. Tytuł gry pojawił się na ekranie.

-Psiumanji!- odczytała na głos Cloe.

-Co to takiego!?- zdziwił się Drake.

-Hę!?- zdziwiła się Sally.

-Pierwszy raz o tym słyszę.- zdziwiła się Timber.

Ashira i Mishka wzięły joystick. Po czym wybrały zawody. Gdy już wszystko było wybrane pojawiły się jakieś zwierzęta! Jeszcze dwa jakieś psy na motocyklach, które zatrzymały się. Znowu pojawił się tytuł. Nagle odezwał się głos:

-Witamy w Psiumanji!- odparł głos.

-Ok.. Dzięki!- odparła sarkastycznie Tetradi.

Mishka kliknęła w przycisk, by zacząć grę. Wtem.. pośrodku konsoli pojawił się zielonkawy blask.

-C-co to!?- zapytała przerażona Everest.

-Wyłączmy to!- ponagliła Skye.

-Zluzujcie się! To tylko gra!- odparła zirytowana Slend.

Wtem zaczęły bić bębny.

-AA!- pisnęła Annie.

-Skąd one się wzięły!?- zapytała zdziwiona Shina.

-Zalecam to wyłączyć.- ponagliła Moscow.

-Zgodzę się.- szepnął Snowstorm.

-Pieski! To gra!- powiedziała zirytowana Missouri.

Bębny były coraz głośniejsze. Tracker, Valka, Coral i Shina rozglądali się po pomieszczeniu. Jednak nie wiedzieli skąd dobiega głos.

Raptem jak na złość wylatują zielone iskry z konsoli.

-Wyłączmy to!- ponagliła Ana.

Kaiden wyrwał wtyczkę z gniazdka.

-WOW! To było naprawdę dziwne!- oznajmiła West.

-To było podobne jak się przenosiliśmy do BATIM 'u lub do Undertale!- westchnęła Ashira.

-O nie! Dość teleportowania się! Z wymiaru do wymiaru! Z gry do gry! Z miejsca na miejsce! MAM TEGO DOSYĆ! CO JA JESTEM JAKIEŚ ŻYCIOWE POPYCHADŁO!?- zdenerwował się Hutch.

-Tato!!- syknęli wściekli Athena i Solo.

-No co!?- opowiedział zirytowany Hutch.

-Daj spokój.- uciszyła Delilah.

-PIESKI!- zawołała strwożona Victoria.

-Hę!?- zdziwiły się pieski.

-AAA!- pisnęła Nytrae.

Z wtyczki dochodziło zielone światełko. Spowodowało to, że pieski odskoczyły. Annie podleciała do drzwi, histerycznie ciągnąc za klamkę, która ani drgnęła. Via dostała ataku astmy.

-DRZWI NIE CHCĄ SIĘ OTWORZYĆ!!- wrzasnęła histerycznie Annie.

-O nie!- wysapała Via.

-Trzymaj się!- pocieszył Arctic i ją przytulił.

-Zostawiłam wsiewkę na górze! A drzwi są zamknięte.- jęknęła Via.

Nagle zielona mgiełka okryła pieski.

-O JA CIĘ!- wysapała Dilara.

-Ashira Twoja łapa!- krzyknął Bites.

-Hę!?- zdziwiła się Ashira.

Nagle masywna łapa lwicy zmieniła się w kropeczki i zaczęła wciągać ją, tak jak i resztę piesków.

-AAA! - krzyczały pieski.

  • Obraz się ściemnia na 5 sekund.....
  • Obraz się rozjaśnia.

Pieski z PP wyleciały z powietrza mając twarde lądowanie przy obozie grupki piesków nad rzeką.

-Au! Mój zadek!- jęknął Marshall.

-HA HA HA!- zaśmiały się pieski.

Nagle pieski zamarły. Nie dość, że były w dżungli i miały specjalne ubrania, to jeszcze do Marshall 'a podeszła śliczna ruda Husky, która ubrana była w jasno -bordowy psi top wraz z zgniło- zielonymi szortami, przystawiła zimny nóż do gardła nakrapianego pieska.

-Wiedziałam, że Russell przyśle swoich szpiegów! Ale, że aż tylu! - warknęła nieznajoma.

-Cześć piękna! Jak masz na imię!?- zaczął Xander, ale Flesh go grzmotnął łapą po głowie.

-Ugh.. Nie wiecie!?- odparła wyraźnie zirytowana sunia.

Nagle grupka piesków przybiegła do rudej.

-Kto to jest!?!- zdziwił się masywny Native American Indian Dog.

-Nie wiem.- odparł niski Chodsky pes.

-To są szpiedzy Russell 'a!- odparła Husky.

-Nie to nie oni! - odparł zdecydowanie Native American Indian Dog.

-Sprawdź to!- powiedział do dwóch psów.

-Tak to nie oni!- odparł Kundel.

-Zgodzę się.- odparł Buldog angielski w okularach, który był przy kości.

-To zatem kto!?- zapytał jeden pies.

-Jesteśmy Psim Patrolem!- odezwał się Rocky. - Pomagamy innym! Wessało nas!- dodał szary piesek.

-Dobrze wyglądają na wiarygodnych wypuśćcie ich, mogą nam pomóc.- oznajmił masywny.

-Zadałem piękna pytanie jak masz na imię?- drążył dalej Xander.

-Ugh.. Jeżeli to Ci ułatwi życie to jestem Ruby!- odezwała się Husky.

-A to poszukiwacze przygód! - pokazała łapą na pieski.

-Jestem Smolder, przywódca!- przedstawił się Native American Indian Dog.

-Ja Oberon!- przedstawił się Buldog.

-Finbar!- odezwał się Chodsky.

-Mysz cicho!- uciszył Smolder.

-Z-Zelda!?- zdziwiła się Shina.

-TAK TO JA! To na pewno nie szpiedzy!- powiedziała Zelda.

-A przy okazji to jestem Jack!- oznajmił Kundel.

-Ja Kroes!- dodał drugi piesek.

-Dobra ja jestem Chase..- zaczął przedstawiać się piesek.

Potem przedstawił resztę..

-Teraz to wszystko jest możliwe!- zażartował Janny.

-Można wiedzieć co.... co to jest!? - zdziwiła się Flurr.

Flurr zauważyła, że na łapkach poszukiwaczy, przyjaciół i piesków z Psiego Patrolu trzy czarne krechy.

-Nie chciałam sobie farbować futra!!- zaczęła marudzić Annie.

-Jeśli już to są tatuaże!- zauważyła zirytowana Killer.

-CO!?- podniosła głos Annie i zemdlała.

-A tej laluni to co!?- zdziwiła się Ruby.

-Ona tak zawsze.- odparła Tetradi.

-No świetnie, teraz zamiast dowiedzieć się czegoś więcej, będzie trzeba cucić lalunię!- zdenerwowała się Flurr.

-No właśnie.- przytaknęła Dilara.

W końcu Annie ocucili Youki z Alaską i Matt 'em.

-No nareszcie!- odpowiedziała Tomisa.

-Zatem co one oznaczają?- zapytała Flurr

-Są to wasze jak i zarazem nasze życia.- oznajmił Smolder.

-Czyli jak je wyczerpiemy to tutaj u- umrzemy!?- zapytał Vojtek.

-Tak.

Wtem... Oberon stanął nad rzeką wtem.. zza nim wypłynął hipopotam! Na szczęście przyleciał z góry, gryf i zaczął walczyć z hipopotamem, dla dobra piesków.

-Uff było blisko..- westchnęła Skye.

-Bardzo..- przytaknął Finbar.

-A! Czemu masz przezwisko mysz?- zapytała Thunder.

-Jestem dość niski w grupie.- odparł piesek.

Wtem w wodzie znowu wypłynął ten sam hipopotam.

-No nie znowu ten hipcio!?- zapytała się zirytowana Annie.

-Gdzie ten gryf?!- zapytał zirytowany Kajtek.

-Najwyraźniej odleciał! - zirytował się Minimus.

Niestety pochwycił biednego Oberona.

-O BOŻE! AAA!- zaczęła drzeć się Annie.

-Cicho!- uciszyła Zelda.

Nagle zniknął. Chwilą ciszę przerwał odgłos kurantów.

-Uff.. Nie pytajcie.- wysapał Oberon.

-T-Twój tatuaż.- zauważyła zmartwiona Zuzia.

-Co z nim?- zapytał Oberon.

-Zamiast trzech kresek są dwie...- dodała Zuzia.

-Oj! Chyba straciłem życie..- zmartwił się Bulldog.

-Au gdzie ja jestem?- zapytała samą siebie Linda.

-M-mój głos!- dodała.

-HA HA!- parsknęli wszyscy śmiechem.

Linda podeszła do rzeki. Była masywnym Rottweiler 'em.

-JESTEM CHŁOPEM!! Ale, jak to przecież reszta suczek i piesków jest taka sama jak w realu!- zirytowała się Linda.

-Tak to już Pff bywa! HAH!- zaśmiała się Dilara.

-HA HA BARDZO ŚMIESZNE!- odparła sarkastycznie Linda.

-Chodźmy stąd!- zarządził Chase.

Kilka metrów dalej zatrzymali się.

-A! Kim jesteś tak w ogóle?- zapytała zaciekawiona Linda.

-Ja geografem.- odpowiedział piesek.

-To fajno.

Usiedli. Znowu coś się ruszyło w krzakach.

-Biegiem!!- zarządził Finbar.- Na krótkich dystansach są zabójcze!- wrzasnął Finbar.

-Naprawdę!? zapytała zaciekawiona Mufin.

-Tak! Jestem zoologiem! A teraz go!- ponaglił Chodsky. Był ubrany w panamę, zgniło zieloną kamizelkę i spodnie wraz z ogromnym plecakiem.

Rodzice wzięli szczeniaki w pyszczki i ruszyli pędem. Biegli i biegli. Finbar 'a na plecy musiał wziąć Smolder.

-Kurcze, gdyby nas nie wessało to bym szybciej biegał.- westchnął podskakując Finbar.

Nagle wybiegli na polankę i podjechał do nich Jeep.

-Wsiadajcie!- ponaglił piesek.

Jeep wydawał się być mały, ale pomieścił wszystkie psiaki.

-Zatem nazywam się Neigel Billingsy. - przedstawił się Bullterier.

- Miło nam Cię poznać! - odparły pieski.

- Psst.. Wy jesteście stąd? - zapytała Deve.

- Noo... Nie- odparł Kroes.

- Wciągnęło nas. - odparła Zelda.

- Nie pytajcie jak.. - dodał Jack.

- Nas też wciągnęło!- powiedziała zdziwiona Eeva.

-Dzielni poszukiwacze i Wy witam was! Musicie odnaleźć klejnot zwany Okiem Jaguara. Zaczęło się to tak. (Mówi Neigel w 1. os)

Do Psiumanji przyjechał znany łowca skarbów doktor Russell Van Pelt. Mnie wraz z moimi przyjaciółmi wynajął. Na początku niby by oprowadzić. Lecz później jak się okazało szukał klejnotu. Jechaliśmy przez dżunglę. Gdy dojechaliśmy do skały jaguara. Po wielu latach w końcu znalazł swój skarb. Razem z jego grupą zaczęli jechać motocyklami, a on się wspinał. Gdy doszedł na górę wśród bluszczy skały, przypominającej wielkiego siedzącego, ryczącego jaguara, znalazł średniej wielkości jajowaty szafirowy diament. Od razu go wyjął. Wtem Psiumanji ogarnęła klątwa, a on zebrał wszystkie mroczne mocy i zaczął władać zwierzętami. Co prawda prawe oko zrobiło mu się, ślepe. Próbowałem go powstrzymać, ale nie słuchał mnie! Zatem w nocy spróbowałem odzyskać klejnot. Podszedłem do śpiącego Russell ' a i delikatnie wyjąłem mu z łap klejnot. Niestety sęp, zainformował o tym obóz. Zacząłem uciekać i wsiadłem do mego Jeepa dlatego musicie uratować Psiumanji! - zakończył Neigel.

- A klejnot gdzie? - zapytał Smolder.

- Doktorze Smolder Bravepup! Dobrze pana gościć! Jest pan znany na całym świecie ze swoich odkryć! I Russell jest pana wrogiem. - powiedział Neigel.

- O co biega? - zdziwiła się Ruby.

- Ruby Roundpup! Dobra zabójczyni! - odparł Neigel.

- To chyba te no... Zapomniałem! - zdenerwował się Oberon.

- Doktor Oberon Shleton! Słynny geograf! - odezwał się Neigel.

- To chyba postać niezależna. - odpowiedział Finbar.

- Moose Finbar! Ceniony zoolog! Nosisz plecak, w którym doktor ma rzeczy. - odpowiedział Neigel.

- Co to?! - zapytała Shiny.

Postać niezależna!? Co to?- zapytała Shiny.

- To znaczy, że nie ważne co jej zadamy za pytanie ona odpowie tak jak ma zakodowane. - odpowiedziała Ashira. - Zwłaszcza, że odpowiada ona tylko chyba grupie poszukiwaczy.

- Świetnie! - zirytował się Jack.

- Jack Lightpup! Sławny archeolog! Zastępca doktora Bravepup 'a. - powiedział Neigel.

- Hah! To jest dziwne! - zaśmiali się Zelda i Kroes.

- Zelda Lionessesstar! Wybitnie uzdolniona, biolożka! - oznajmił Bullterier.

- I Kroes Sheepup podróżnik i spec od ładunków pirotechnicznych.- dodał Neigel.

-Aha.- powiedziała Tanya.

-Witaj Tanyo Boltpup! Specjalistka od

-Klawo! - odparła reszta PP i ich przyjaciół.

- I wy witajcie pomocnicy poszukiwaczy!

- A co z okiem? - zapytała Zelda.

- Klejnot mam w kieszeni. - powiedział po czym podał Finbar ' owi klejnot, tamten schował.

- Tu muszę Was zostawić! - zaczął. - Pamiętajcie, jeśli klejnot Psiumanji odnieść chcesz wespnij się na skałę, włóż i zawołaj je! - powiedział Neigel, na koniec dał im mapę Psiumanji, lecz u góry brakowało skrawka. - Na targu znajdziecie zaginiony element. - dodał.

Pieski wysiadły z Jeepa. Znajdowały się na polanie.

-To świetnie ,teraz gdzie jesteśmy?-zapytała Tetradi.

-To jest polana ,ale nie taka zwykła-zaczął Jack ale nie dokończył bo zobaczył piękną sunię rasy Border Collie. Poczuł ukucie w sercu zakochał się...w Sherdzie! Za nią biegł mały biało- rudy szczeniak. Wołał na nią mama. Musiał z nią zagadać. Czuł to. Lecz sunia gdy go zauważyła szybko spuściła wzrok i oblała się bordowym rumieńcem.

-H- Hej.- wyjąkał Jack, a jego głos brzmiał inaczej.

W głowie wrzasnął na siebie, mówiąc, że to na 100 nie brzmi ani trochę męsko tylko jak zbity szczeniak.

-C-Cześć.. J-Jestem Sherda.- wyjąkała suczka.

-Ciekawe co jest mamie?!- zapytał samego siebie zdziwiony Fuergo.

-M-Miło mi, ja Jack.- odparł piesek.

-Wiem, ładne imię.- powiedziała Sherda.

-Naprawdę!!?- ucieszył się Jack, ale szybko przypomniał sobie, że się przecież przedstawiał.

-To Twój synek?- zapytał.

-Tak Fuergo.- odparł popychając łapą do przody syna Sherda.

-Fajny!- powiedział Jack.

-A gdzie tata?- zapytał Jack.

-On nie ma taty, zginął na wojnie...- powiedziała Sherda.

-Ojej strasznie przepraszam!- powiedział Jack.

-Nic się nie stało nie wiedziałeś! Po za tym to nadal potrzebuje ojca, chociażby i przyrodniego.- powiedziała puszczając oko Sherda.

Jack poruszył ogonem, jako oczy zrobiły się maślane.

-Jack! Psst..- zaczął Kroes.

-Ee tak!?- odparł lekko zirytowany Jack, gdyż był wyrwany z jego cudnego snu.

-Amory na później..- odparł cicho Finbar.

Wtem Jack przypomniał sobie co ma mówić.

-Zatem jak już mówiłem to jest niezwykła polana stąd będziemy ruszać.- odparł rozkojarzony wodząc wzrokiem za szarą Collie.

-Ej,ale musimy wiedzieć, chociaż nasze mocne i słabe strony!- powiedziała Shiraz.

Nagle Smolder nacisnął sobie łapką na klatkę piersiową. Wyskoczyła zielona ,,tablica", która była hologramem. U góry na jasno było napisane jego imię i nazwisko.

-Smolder Bravepup, mocne strony siła, bieg, wspinaczka i bumerang. Słabe strony BRAK! OH YEAH!- odparł Smolder.

-Jej.

-A jak to się włącza!?- zapytała Ruby.

-Pokazać?!- zapytał uwodzicielsko Finbar.

-Właśnie.- dodał Xander.

-NIE! ŁAPY PRECZ PRZY SOBIE! - od syknęła Ruby.

Po czym ukrywając ruch nacisnęła sobie. Wyskoczyła czerwona ,,tablica" , która też była hologramem. U góry na ciemniejszy kolor, było napisane jej imię i nazwisko.

-Ruby Roundpup! Mocne strony: aikido, karate i T'ai Chi. pojedynek na tańce. Słabe strony jad. - odparła suczka.

-Ciekawe czy my mamy.. - zastanowił się Mickey.

Flurr nacisnęła łapką na strój. Wyłoniła się ,,tablica" która była, zielono- żółta. U góry było jej imię.

-Flurr, mocne strony Avatar, siła, tkactwo i bieg.- powiedziała sunia. -Słaba strony oh tak! BRAK!- odezwała się Flurr.

-Teraz ja!- odparł Oberon. Nacisnął.

-Oberon Shelton! Mocne strony : geografia, archeologia, paleontologia i kartografia. Słabe strony: wytrzymałość.

-Ja! - wpakował się Finbar i nacisnął. Pojawiła się czerwona tablica.

-Finbar Moose. Mocne strony, zoologia, biologia, słabe strony: ciasta, bieganie, komary.

-Ja! Zaoferował się Kroes.

Piesek nacisnął na swój strój. Pojawia się ciemno brązowa tablica.

- Kroes Sheepup. Mocne strony: wspinaczka, pływanie, ucieczki, siła, słabe strony: pogonie.

-Ja mogę!- odparła Zelda.

Wyświetla się tablicach w kolorach

- Zelda Lionessesstar. Mocne strony:

-Teraz ja!- powiedział Jack i nacisnął łapką na jego łatkę.

Wyświetla się szara tablica u góry były ciemniejsze i wytłuszczone litery.

-Jack Lightpup! Mocne strony: odwaga, chytrość, inteligencja, świetna orientacja w terenie. Słaby strony: błoto.

-Mogę teraz ja być.- zaoferowała Tanya.

Wyświetla się Ciemno żółta tablica

- Tanya Boltpup! Mocne strony: Szybkość, spryt, rysowanie, szybka orientacja, Słabe strony: wyobraźnia.

- Jakim cudem wyobraźnia może być słabą stroną?? - spytała Cloe

- Eh... może później wytłumaczę... - odparła suczka.

-Dobra to teraz Wy pieski.- powiedział Smolder.

Gdy pieski z PP i ich przyjaciele już wszystko poznali...

-Trochę żal, że tylko jedną rzeczą się różnimy od realnego świata.- posmutniał Rubble.

-Nie przesadzajmy!- odparła Chiro.

Pieski ruszyły..

  • Zmiana sceny odznaka Chiro.

Pojawia się obóz w najciemniejszej części dżungli. Przed namiotem siedzi czarny Dog Niemiecki. Jego prawe oko było tak jakby ślepe. Po nim chodziły różne małe stworzenia. Do niego podszedł drugi pies rasy Bullmastiff.

-Szefie chyba ich znaleźliśmy, wysłać motocykle?- zapytał Bullmastiff.

-Tak... Świetnie się składa.. Wyślij.. Wkrótce klejnot będzie znów mój.. - odparł Russell.

-Tak jest.- odpowiedział Bullmasitff.

  • Zmiana sceny.

Pieski idą po polanie.

-Łapki mnie bolą..- jęknęła Mufin.

-Ponieść Cię?- zapytał Maxis.

-Może.. Daleko do targu?- zapytała Mufin.

-Właśnie..- przytaknęły Scotty i Shiny.

-Nie wiadomo.- odparła Tanya.

-To może powiedz jak wyobraźnia może być słabością?- zapytała Angela.

-Muszę tłumaczyć?- zapytała Tanya.

-Nom.. Bo to ciekawe.- odparła West.

-Ok.. Zatem..- zaczęła Tanya, lecz w tle przeszkodził jej cichy z każdą chwilą głośniejszy odgłos motorów.

-BIEGIEM!!- wykrzyknęła Zelda.

-O nie!- powiedział King, po czym wziął Riverdale 'a i Rainstorm 'a w pysk.

-Tato!!- powiedział rozdrażniony Rainstorm.

Mishka wzięła Rainbow także w pysk. Tomira wzięła Mirę. Hela Milk 'a w pysk. Viki Junio, a Harry Ramba. Victoria Scotty i Mufin, Gray Scott 'a. Amy Hopper 'a a Clif Ally. Sunset Adelaice i Kiki, Malcolm Maylo z Tyre 'm. Dylan Jackie ' go i Ash 'a, Briana Summer i Spring. Bumblebee Beeck. Colette Shiny i BeuatyBelle, Maximus Maxis 'a. Rossita Rashtę a Solo Rumber 'a. Dellicia pochwyciła też Paw'a. Laika Sassie, Althon 'a, Marshall Nex 'a i Scraps 'a. Zaczęli strzelać!!

-Uważaj!- krzyknął Barnim i ,,popchnął" Samirę, by mogła chwilowo położyć się.

-Dzięki skarbie.- odparła Samira.

-Chodźcie!- ponagliła Tomisa.

Pobiegli.

Smolder i kilka innych piesków wyszły na przód. Niestety Finbar znowu biegł z tyłu.

-Czemu ja tak muszę wolno biegać!- jęknął Finbar.

Wtem znaleźli się znowu w dżungli.

Nagle jeden z psów na motocyklu podjechał lecz Ruby zdążyła go kopnąć.

-Uff.. Było blisko..- odparła Annie.

Wtem skoczyli w krzaki... Zjechało się ich więcej...

-Padnij!- powiedział Smolder.

Smolder i Finbar padli.

-Wyjmij mi bumerang!- odparł Smolder.

-Teraz!?- zapytał Finbar.

-Tak!- odparł Smolder.

Finbar zdjął duży plecak i wyjął bumerang. Smolder zamachnął się i rzucił bumerang zatoczył duże koło i zniknął nie pozostawiając uszczerbku na zdrowiu psów na motocyklach.

-Aleś rzucił!- powiedział Finbar.

Wtem bumerang zawrócił siejąc w szeregach psów na motocyklach spustoszenie.

-WOOW- powiedziały pieski.

-Lepiej stąd chodźmy!- ponagliła Linda.

Mimo to nadal mieli ,,ogonek" w postaci psów na motocyklach. Zaczęli uciekać. Biegli, biegli, co tchu w piersiach. Wtem znaleźli się nad ,,klifem"/ ,,urwiskiem" z piaskowca, z niego wypływał wodospad. W dole było jezioro. Marshall ledwo co nie skąpał się. Ale Laika złapała go za obrożę.

-Musimy skakać!- oznajmiła Ruby.

-Zwariowałaś!?- jęknęła dramatycznie Annie wbijając łapki w ziemię.

-Musimy!- odparła.

Kilkanaście metrów dalej z krzaków pojawiły się pierwsze motory.

-No już!- ponagliła ruda Husky.

-Nie uśmiecha mi się t- oooooooooo!- zaczął Oberon po czym nie skończył, gdyż został popchnięty.

Prześladowcy zaczęli strzelać.Reszta piesków też zaczęła skakać, nawet Annie w obawie o jej śliczne futro, które szykowała rano skoczyła. Zostali tylko Finbar, Smolder i Ruby. Smolder patrzył się w wodę lecz piesek Chodsky złapał go za uchu i razem skoczyli. Na koniec Ruby. Chwilę nie wypływali dlatego psy na motorach zatrzymały się przed zboczem, chwile popatrzyły i odjechały.Zaraz po tym Psi Patrol, jego przyjaciele i łowcy przygód wypłynęli na powierzchnię. Na szczęście niedaleko, przed nimi była wysepka, która jak się okazało później, nie była zbytnio wysepką tylko początkiem lądu.

-Wszyscy cali?- zapytał Chase.

-Chyba nie. - odpowiedział Smolder.

Ruby przystawiła łapkę do jej klatki piersiowej. Po czym zmarszczyła brwi.

-Ej. Zostałam trafiona.- powiedziała Ruby.

Spod jej koszulki wypływała krew. Po czym ,,zmieniła się w czerwony pył" i zniknęła. Wszyscy się przerazili. Nagle rozległ się dźwięk kurantów. Z nieba spada Ruby po czym wylądowała na ziemi. Popatrzyła się na swoją łapkę. Zauważyła na niej dwie kreski. Wszyscy popatrzyli się na swoje. Nagle ciszę przerwała Linda.

-Em... Czy ktoś mi pokaże krzaki?- zapytała głupio Linda.

-Naprawdę? Myślałam, że wiesz jak wyglądają krzaki!- odparła Hope.

-OCZYWIŚCIE, ŻE WIEM!- warknęła sfrustrowana Linda.

-Zatem, o co chodzi z tymi krzaczyskami?- zaśmiała się Hope.

-Emm... Czy to ważne?!- zapytała sfrustrowana Linda.

-Tam.- wskazał łapką Eco.

-Dzięki!- odparła Linda.

Linda poszła w krzaki. Chwilę później wróciła.

-Idziemy?- zapytała Zelda.

-Mhm.- odparły pieski.

Znaleźli się na bardzo wąskiej skalnej ścieżce, gdy Finbar oznajmił chwilowy stop.

-Co jest?- zirytowała się Tanya.

-Muszę pogadać ze Smolder 'em!- odparł piesek.

-Słucham?

-Wtedy jak byliśmy szczeniętami przez Ciebie wylano mnie z drużyny!- warknął Finbar.

-Naprawdę? Teraz musimy przywoływać przeszłość?!- zapytał lekko zirytowany Smolder.

-I wiesz co?! Nie boję się Ciebie! Mimo, że jesteś wysoki jak zyrafa!!- dodał zuchwale Chodsky.

-Zatem uderz mnie.- odparł Smolder.

Finbar popchnął Smolder 'a po czym zepchnął go. Chwilę potem pieski usłyszały dźwięk kurantów i spadł Smolder. Po chwili doskoczył do Finbar 'a i popchnął na skałę, z której płynął malutki wodospadzik.

-Bezsensowne marnowanie żyć!- syknął Smolder i zostawił go.

Pieski ruszyły przez dżunglę. Po kilku godzinach znaleźli się pod ,,górą"/ ,,skałą". Okazało się nim być miasto zbudowane z piaskowca.

-Targ!- ucieszył się Marco.

-Chodźmy!- podskoczyła Shina.

Rozdział 2

Byli już na targu. Po nim kręciło się wiele psów.

-Chleb i ciasto! Chleb i ciasto! - krzyczał jeden ze straganiarzy.

Wtem do niego podeszła Linda i zaczęła jeść.

-MM.. Jaki pyszny chlebek!- powiedziała Linda.

Do tego podszedł do niej Finbar.

-Co to?- zapytał piesek unosząc w ciekawości brew do góry.

-Chleb! - odparła Linda.

-Na prawdę?- zapytał piesek. - Dasz skosztować?- dodał.

-No ba!- odpowiedziała suczka.

Po czym dała pieskowi kawałek.

-Dziwnie smakuje.. Na prawdę myślisz, że to chleb?- zapytał.

-Taa.. Tak sądzę.. Od kilku lat nie jadłam go.- odpowiedziała zawstydzona Linda.

-CO!?- zdziwił się Finbar. - Przepraszam pana, czy to jest chleb?- zapytał Finbar.

-Nie.. To ciasto piaskowe!- odpowiedział wesoło piesek rady Buldog francuski.

-Oj.. Nie powinienem tego jeść.. - zmartwił się.

Nagle przechodził Smolder. Drugi piesek podbiegł do niego i panicznie złapał go za koszulę.

-Smolder! Zjadłem ciasto! Czy mam wysypkę?-  zapytał Finbar.

-Em.. Nie.- odpowiedział skonsternowany Smolder.

-A czy mam kolorowe futro?!- dodał Finbar.

-Nie.

-Uff.. Czyli chyba chodziło o to, że ciasto to moja słabość, bo nie umiem się powstrzymać go zjeść.- zaśmiał się nerwowo Finbar.

Zaraz po tych słowach piesek eksplodował w górę.

-HĘ!- zdziwiły się pieski.

-WOW!- powiedziała osłupiała Tanya.

Nagle rozległ się dźwięk kurantów i spadł piesek.

-Jajks!- dodał.

Zaraz do piesków z Psiego Patrolu, przyjaciół ich i poszukiwaczy przybiegł mały szczeniak rasy Cocker Spaniel.

-Pomożecie mi?- zapytał.

-Pewnie.- odparła Delilah.

-Nie powinniśmy mu ufać.- syknęła Valka.

-Właśnie.- przytaknęła Tanya.

-Ale spójrzcie na niego.- rozczulił się Ares.

-A Tobie co?- zaśmiała się Sabra.

-Właśnie.- dodał Johnboy.

-Pomożemy!- odparła Everest.

-Dziękuje. - odparł młodziak.

Zaczęli iść w stronę niskiego parterowego budynku w kształcie kopuły, zbudowany tak jak całe miasto z piaskowca. Wtem znaleźli się w progu. Nie miał on drzwi, więc widzieli, że podłoga usłana jest dywanem, na środku był kosz.

-Jeśli zaufacie innym, uda Wam się to zrobić.- powiedział maluch.

Pieski weszły do środka.

-Zapewne wąż.- odparł Clif.

-Racja.- przytaknął Malcolm.

Smolder podszedł do kosza i delikatnie podniósł wieko. Wtem wyskoczył z niego wąż, lecz piesek szybko zamknął klapę. Pieski odskoczyły do tyłu.

-Czarna mamba! Jej jad może zabić!- dodał Finbar.

-Dobra, może chodzi o jakiś pojedynek.- powiedział Ruffy.

-Możliwe.- przytaknął Fritz.

-Chyba chodzi o pojedynek na wzrok.- powiedział Maximus.

-Ja mogę! Jestem dość dobry w pojedynku na spojrzenie. - zaoferował się Oberon.

-Ty?- zdziwił się Kroes.- Skąd ten przypływ animuszu?

-Eet.. Zawsze mam, ale nie używam, no może nie jestem twardzielem, ale.- wzruszył skromnie Oberon.

Smolder trzymał klapę.

-Gotowy?- zapytał.

-Zaraz.- odparł Oberon, po czym usiadł i odparł.- Teraz tak.

Piesek rasy Native American Indian Dog otworzył powoli wieko, z niego wypełzła czarna mamba! Lecz od razu chciała ugryźć w nos Oberon 'a. Buldog odskoczył. Smolder ją złapał za tył głowy.

-Zaufajcie mi i ją obezwładnię.- zaoferował się Finbar.

-No nie wiem..- zaniepokoiła się Nina.- Może Cię ugryźć.

-Spokojnie zaufajcie! - nalegał piesek.

Reszta pokiwała głową.

-Ok. Zakryj jej oczy. - kierował. - I otwórz pysk.

Nagle Finbar podbiegł do węża i raptownie chcąc nie chcąc wyrwał mu kły jadowe.

-Aj!- syknął Kroes.

-Nie było wyjścia, ale widzicie zaufaliście mi i się udało.- odparł piesek.

Smolder sięgnął na dno, ale nic tam nie było!

-CO!- zdziwiła się Rossita.

-Ale jak to możliwe?- zapytała samą siebie Ladybug.

-Może brakujący kawałek mapy jest gdzie indziej.- odpowiedziała Delgado.

-Możliwe.- przytaknęła West.

Pieski wyszły z budynku. Idą przez drugą część targu, gdy drogę zagrodził im masywny Rottweiler.

-Stójcie!- powiedział.- Oddajcie nam to co należy do nas!- ponaglił.

-DO WAS!!?- zirytowała się Timber.- Chyba śnisz kolego!- dodała odsłaniając zęby.

-Skoro masz problem to da się to załatwić!- odparł.

-Spróbuj a nie dożyjesz końca dnia!- warknął Kaiden.

Rottweiler zmieszał się i cofnął się do tyłu wpadając na Fuerga.

-Fuergo!- krzyknęła Sherda i wzięła syna w zęby.

-Uważaj gdzie twój głupi szczeniak stoi!- warknął.

-Zostaw go!- odparła stanowczo Sherda.

-PFF! Nie boję się takiej durnej kupy futra!- dodał bezczelnie Rottweiler.

-Naprawdę!?? A posmakować moich kłów chcesz!!?- uniósł się Jack,

-Słuchaj daj nam przejść.- nalegał Smolder.

-Nie.

Wtem Smolder uderzył go w podbródek a tamten wyleciał w powietrze. Za nimi przyjechały psy na motorach.

-GO!- ponagliła Tanya.

Pieski rzuciły się w pogoń. Wtem zza rogu wyskoczył Owczarek Holenderski i kazał iść za sobą. Linda, aż czknęła z wrażenia na jego widok. Razem pobiegli. Wtem piesek podbiegł do włazu studzienki i kazał im wskoczyć. Wskoczyli. Piesek zakrył dziurę włazem.

-Jej.- westchnął zadowolony.

-Co jej?- zapytała Viki.

- To że udało nam się uciec - odpowiedział.

-Co oni od nas chcieli?- zapytała oszołomiona Flurr.

-Sama nie wiem...-odparła Ruby.

-Dobra, musimy iść dalej!- zarządził piesek.

Znaleźli się blisko składu, ale pieski po wrogiej stronie go pilnowały.

-No nie!!- jęknęła Tanya.

-Coś nie tak?- zapytał Bites.

-Taa...Bo oni rzadko kiedy się ruszają z miejsca!- odparła Tanya.

-Super...-powiedział Kroes.

-Mam plan!- wykrzyknęła Linda.

-Jaki?- zapytał Smolder.

-Ponieważ większość dziewczyn z Psiego Patrolu jest zajęta, a ja nie mogę po eghem jestem psem to wykorzystamy Ruby!- powiedziała Linda.

-O NIE!- odezwała się ruda Husky.



Galeria