FANDOM


Rozdział 1

-Patty, polecisz tam i sprawdzisz czy Chickaletta jest cała.- polecił Ryder. - Gdyby była ranna to ją opatrzysz. Psi Patrol rusza do akcji.

-Rany nie są dla mnie straszne! Tak jak przestępcy.

-Auuu! - zawyły pieski.

Ryder zjechał na drążku. A Patty wbiegła na zjeżdżalnię. Robił się powoli wieczór. Patty wskoczyła do swego pojazdu i ruszyła z chłopakiem, aż do plaży.

-Ryder! Poszukaj Precious! Ja polecę w poszukiwaniu Chickaletty. Nie martw się dam radę.- zapewniła Łajka Jakucka.

-No dobrze...-przygryzł wargę i wyglądał na zmartwionego.-Uważaj a siebie, gdyby było coś niepokojącego dzwoń.- odparł.

-Się robi. Ruf! Ruf! Skrzydła!- szczeknęła i odleciała.

Ryder stał na plaży, po czym ruszył na poszukiwania.

  • Zmiana sceny odznaka Patty.

Widać wieczorne niebo. Patty leci i się rozgląda. Przeczuwała, że Chickaletta jest na Wyspie Mgieł, dlatego szybko wylądowała.

-Wow. Od kiedy tu widać słońce...nie ważne...Juhuu...Chickaletta! To ja Patty!- nawoływała. Wtem wyczuła zbliżającego się Humdingera z Kocią Katastrofą.

-*Gasp* O nie, muszę się schować. dodała i wskoczyła za kamień. I w samą porę, gdyż zjawił się Burmistrz Humdniger.

-Chodźcie kociaki, musimy szybko przenieść tą kurę na naszą sekretną wyspę, po to by odwrócić uwagę Pani Burmistrz od zawodów.- dodał, weszli do jaskini za nimi weszła Patty.

Zobaczyła ją siedzącą zatem podbiegła złapała ją, wtem.

-O NIE! PSI PATROL ŁAPAĆ JĄ!!- krzyknął.

-O o.- odparła suczka.- Ruf! Ruf! Skrzydła!- szczeknęła. -Chodź Chickaletta, po czym kura wskoczyła jej na plecak. -Pasy!- szczeknęła i odleciała.

Za nią ruszyła kotka Skye, Amy i...kotka Patty!

-Pina! Wiesz co robić!- powiedział a kotka podobna do Patty poleciała za suczką. Doleciały aż do sekretnej wyspy Humdingera. Raptem kotka Skye drapnęła suczkę!

-Auć!- syknęła.

Nagle Pina zerwała jej komunikator i rzuciła gdzieś. Do tego spowodowały, że uderzyła w sosnę i potoczyła się po górze, będącej na wyspie wpadając w sosnę, złamała skrzydło i spadła na nią 2m zaspa! Kociaki zachichotały i odleciały.

  • Zmiana sceny znak Kociej Katastrofy.

-Kto chce grać w berka?- zaproponował Marshall.

-Ja!- odparła Laika.

-I ja!- odparła reszta.

-Dobra to kto goni?-zapytał Dalmatyńczyk.

-Mogę ja!- zaoferowała się Everest.

-Oki.- dodała krótko w odpowiedzi Skye i popatrzyła się na przyjaciółkę oraz uśmiechnęła.

Pieski ruszyły. Everest szybko dogoniła Chase'a i dotknęła jego noska.

-Jesteś.- zachichotała.

-He he...okey.- odparł Chase i zachichotał.

Psiak ruszył dotknął Gray'a tamten Victorię a suczka z trudem dogoniła Kashę i dotknęła jej noska. Tamta za pomocą super- biegu dogoniła Martine.

-O nie! Teraz ja jestem.- zaśmiała się Saluki.

Zawyła i dotknęła Dilary.

-Gonisz!- szczeknęła i zaprosiła pozycją do zabawy i zamerdała ogonem.

-Oki.- uśmiechnęła się suczka.

I zaczęła gonić. Raptem przyjechał Ryder. Pieski zatrzymały grę i podeszły do niego.

-Znaleźliście Precious?-spytał Rocky.

-Tak i Chickalettę?- dodała Nuttie.

-Ej a gdzie Patty?- spytała Kasha.

-Pieski nie jest z Wami?- zapytał brunet.

Pokręciły tylko głowami.

-O nie...Spróbuje do niej zadzwonić.- powiedział. Spróbował lecz nic, nikt nie odebrał.

-I jak?- spytała Caro.

-Jakaś odpowiedź?- dopytała się Shiraz.

-Nie...-odparł.-Pieski obawiam się, że coś jej się stało...-odparł grobowym głosem.

-O NIE! RYDER MUSIMY JĄ URATOWAĆ!- podskoczyła Dilara i stuliła jej uszy do tyłu.

-NIE! Zniknęła? To źle. - psinął Roger.-MUSIMY WEZWAĆ POMOC I JĄ ZNALEŹĆ! Słabo mi. - jęknął i zemdlał.

-Właśnie.- dodała Delgado i posmutniała.

-To źle.- stuliła ogon Caro.

-Bardzo.- posmutniała Martine, wraz z Werix.

Pieski opuściły głowę i zaczęły skomleć. Chwilę potem Roger obudził się i nadal leżał. Stulił uszy do tylu.

-Nie martwcie się! Znajdziemy ją! -odparł Psi Patrol zbiórka w bazie!- oznajmił szybko pognał i dostał się na górę.

-Ryder wzywa!- krzyknęły i ruszyły do bazy.

-Au au auuu.- zawył radośnie Max, lecz nagle potknął się o latawiec i zaplątał wbiegając wpadł na pieski.

-Gotowy i w powietrzu.- zaśmiał się.

-HA HA HA!- wybuchły śmiechem.

Winda wjeżdża na górę.

-Jesteśmy gotowi do akcji Ryder sir, ale nie ma Patty, a bez niej jak i bez każdego członka Psiego Patrolu to nie to samo.- powiedział.

-Racja.- przytaknął Rubble.

-Pieski otóż Patty wyruszyła poszukać Chickaletty, lecz do tej pory nie wróciła, a za nie długo będzie ciemno, jednak mogę odtworzyć za pomocą jej komunikatora gdzie jest.- zaczął.

-Biedna Patty.- odezwała się Caro.

Pieski skomlą.

-O nie...i co teraz.- zmartwiły się Delgado, Martine, Shiraz i Werix.

-Zatem do tej misji potrzebuję...Szpiega Chase'a! Wyślesz szpiegulę, która za pomocą danych z mego tabletu jej odszuka.- dodał.

-Szpieg Chase się tym zajmie!

-Potrzebuję także Kaiden'a i Victora! Oraz Maximusa! Postaracie się za pomocą węchu i gogli ją na miejscu odszukać.

-Raz, dwa do akcji gotów jestem ja!

-Victor znajdzie trop!

-(/Nwm co może mówić Maximus)

-Oraz reszty łap przyda się każdy piesek.

-Wybierz mnie...wybierz mnie.- nalegała Dilara.

-Lecz także z powietrza oprócz, Skye, Amy, Chris'a i Timber pomoże nam Dilara, założysz strój do latania.

-TAK! TAK! AUUU!- zawyła. - Juhu! Przyspieszam na ratunek!

-Reszta poszuka w okolicy bazy, w Zatoce Przygód jak i w w Tajemniczym Lesie. Psi Patrol rusza do akcji!

-Ech...- zasmicił się Roger.

-AUUU!

Pieski zjeżdżają po zjeżdżalni, wszystkie, niektóre wybiegają z bazy, a po Dilarę przyleciał Patrolot. Wzbił się w górę i Dilara wyskoczyła z niego rozkładając swój jet- pack.

  • Zmiana sceny odznaka Dilary.

Niektóre psiaki szukały blisko bazy w tym Hera. Wtem wiatr zawiał mocno w twarze psiaków.

-Auć...brr. Jaki mocny i silny. -odparł Rubble.

-Ruf! Ruf! Radar pogodowy!- szczeknęła Hera i się wysunął. -O nie pieski! Musimy się pospieszyć, nadchodzi silny orkan!- dodała.

-O nie!- zmartwili się.

-Ryder! Ryder. Musimy się pospieszyć, nadchodzi silny orkan do Zatoki!- dodała.

-O nie...dobrze.- zmartwił się chłopak.-Chase tu masz dane wyślij szpiegule.

-Się robi! Ruf ruf! Szpiegula! - szczeknął i wyleciała...

Rozdział 2

Patty się obudza.

- Co...co...jest?-spytała samą siebie.-O nie! Muszę zadzwonić. Mój komunikator!- zdziwiła się.-Au...cała jestem obolała.- dodała.-O nie...jestem pod zaspą gdzie mam mało miejsca...lepiej bym sobie przyłożyła strój do pyszczka. Brrr...-wzdrygnęła się. -Mam nadzieję, że mnie znajdą i, że jeszcze kiedyś ich zobaczę.- stuliła uszy i zaskomliła, zwinęła się następnie w kulkę.

  • Zmiana sceny odznaka Patty

-Pani Burmistrz! Pani Burmistrz!- wydyszała Victoria.

-Tak? O witaj!- ucieszyła się Pani Burmistrz.- Jak tam przygotowania do pokazu?- spytała.

-Dobrze...ale...mamy problem.- odparła Husky.

-O matko! Jaki?- spytała.

-Patty zniknęła. Nie widziała jej Pani?- zapytała.

-Zniknęła? O nie to nie dobrze...nie niw widziałam, jeżeli chcesz mogę pomóc w poszukiwaniach.- zaoferowała się.

-Mogłaby Pani.- oczy Victorii błysnęły, ale zaraz przygasły.- Ale Pani ma tyle roboty...i tak pewnie ma pani wiele spraw na głowie.- powiedziała.

-Nie...akurat wszystko już zrobiłam.- odparła.

-Dobrze.

Raptem zawiał wiatr przypominał on jakby bicz z nożem smagały twarze lub pyski, do tego był bardzo silny.

-Ale brzydki wiatr....aaaa...-krzyknęła Pani Burmistrz, gdyż poprzez powiew potknęła się na schodach suczka podbiegła do niej, lecz nagle złapał ją Gray!

-Gray!-zawyła suczka.- Idealna kochanie reakcja.-odparła, po czym podeszła i wtuliła się w pieska po czym go polizała.

-Dzięki.- odpowiedział rozmarzony piesek i położył jego głowę na jej.

-Wybacz Pani Burmistrz zapomniałam ostrzec, że zbliża się silny orkan do Zatoki...-dodała.

-Jest dobrze, dziękuje za informacje.- pokiwała głową.

Do pisaków podbiegła Martine.

-Jak tam?- zapytała.

-Dobrze, pani Goodway pomoże nam w poszukiwaniach.- zamerdała ogonkiem Victoria.

-Ale super!- podskoczyła Martine.- Obyśmy szybko znaleźli Patty.- wtrąciła smutno Saluki.

Trójka piesków zaskomliła na myśl o zaginionej przyjaciółce. Raptem gdy wiatr znów zawiał Martine zrobiła minę jakby zobaczyła ducha.

-O NIE!- krzyknęła.

-Co się stało?- zapytał Gray.

-Co z Drake'iem i jego bandą? Oni nie wiedzą, że zbliża się orkan, a ich siedziba nie wydaje sie stabilna lub bezpieczna. Powinniśmy ich ostrzec a nawet może zabrać do bazy na jakiś czas.- zasugerowała sunia.

-Mądry pomysł.- pochwalili Gray i Victoria.

-To zadzwonić do Rity by ich zabrała?- spytała się Martine.

-Tak.

-Rita. Halo. Słyszysz mnie?- spytała przez komunikator.

Suczka w tym czasie szukała blisko bazy i odebrała.

-Tak Martine?- spytała.

-Mogłabyś ostrzec i zabrać bandę Drake'a z ich siedziby do bazy, bo przy takim wietrze nie wydaje się bezpieczna. odparła.

-Się robi!- odparła suczka i pobiegła szybko do windy po czym zjeżdżając po zjeżdżalni i wskoczyła do limuzyny. Szybko ruszyła.

  • Zmiana sceny znaczek Rity.

Patty leżała skulona, nagle zorientowała się, że Chickaletta zniknęła!

-Chickaletta! Gdzie jesteś?!- zapytała przerażona.

Dzięki Bogu rozległo się gdakanie i wyszła kura. Suczka odetchnęła z ulgą.

-Chodź do mnie ma koc termiczny.- odparła i zrobiła dla kury miejsce, tamta przyszła. Jednak zbliżający się orkan już było czuć.-Brrr... co za wiatr. Oby nas znaleźli.- odparła. Chickaletta popatrzyła sie na nią i gdaknęła w odpowiedzi. Obie poszły spać.

  • Zmiana sceny odznaka Patty.

Szpiegula znalazła odznakę i za pomocą danych wróciła do czekających na plaży Chase'a i Ryder'a.

-Jest! Auuu!- zawył Chase.

-Zobaczmy gdzie.- powiedział chłopak.- W wodzie?- zdziwił się.

-O nie, to bardzo źle.- odpowiedział Chase.- Jak się tam sir dostaniemy?- spytał.-Ale jest brzeg i góry....może wypłynęła na brzeg?-zasugerował.

Raptem rozległ się grzmot w oddali.

-Ooo...-odparł Chase.

  • Zmiana sceny odznaka Chase'a.

Rita przyjechała w miejsce obozu bandy.

-DRAKE! DRAKE!- krzyknęła.

Zza siatki wyszedł Rottweiler.

-Tak?- spytał.

-Weź bandę i najważniejsze rzeczy zbliża się orkan do Zatoki Przygód na dodatek burza...Przez wiatr wasz obóz nie jest bezpieczny.- odparła Rita.

-Hmph...Dobrze.-odparł.-BANDA! POD WEJŚCIE!- krzyknął.

Zaraz przy siatce stanęli Avanti, Marsy, Dargo i Cargo, Masha i Sasha, Brick, Kairo, Chuck.

-Tak?- spytał Marsy.

-Weźcie wszystko to co macie z legowisk i zabieramy się do bazy Psiego Patrolu nadchodzi orkan, a nasz obóz nie będzie bezpieczny.- dodał.

-Ok. Idę wziąć wszystko z mego legowiska.- szczeknęła Avanti.

Zdjęła apaszkę i zapakowała całą wartość legowiska i wskoczyła do limuzyny. Chwilę później załadowali się Brick, Dargo, Cargo, Masha, Sasha, Kairo, Chuck i Marsy na sam koniec wskoczył Drake.

-AUU! Kierunek baza.- wcisnęła guzik zamykający drzwi Rita i ruszyli do bazy.

  • Zmiana sceny znaczek Rity.

Po Zatoce jechał czerwony samochód Pani Burmistrz, za nim żołte Lamborghini Huracan w nim Victoria, za nim Bugatti Chiron kierowane przez Gray'a korowód zamykał czerwony radiowóz Martine.

-Gdzie one są?- spytała samą siebie Pani Burmistrz.

Objechali całą Zatokę i ani śladu. Podjechali pod ratusz.

-Dziękujemy za pomoc w poszukiwaniach Pani Burmistrz!- podziękowali Martine, Victoria i Gray.

-Proszę bardzo...Powodzenia w poszukiwaniach Patty i znajdźcie moją Chickalettę.- dodała.

-Znajdziemy.- zapewniła Martine i wskoczyli do aut, gdzie ruszyli w stronę bazy.

  • Zmiana sceny odznaka Gray'a.

Snowy i Everest szukały w okolicach Góry Jake'a. Alaska i Via na innej górze, natomiast East, Smav, Ice, Tunturi, Winter, Szasta i Moscow na jeszcze innej. Oddzielną górę wybrała sobie Valka.

-Jest coś mamo?- spytała Snowy.

-Nie...żadnego śladu Patty.- pokręciła głową Everest.

-Uj...te chmury są prawie czarne.- zauważyła Snowy.

  • Zmiana sceny odznaka Snowy.

-Skoro są i góry to niech reszta ratowników zostanie w okolicach Góry Jake'a, a wezmę...Everest.- odparł Ryder.

Chase stulił uszy i zaskomlił.

-Everest nie będzie zadowolona, może wybierzesz Tunturi? Everest bardzo się boi burz...-dodał piesek.

-Wiem Chase, ale Everest ma największe doświadczenie w ratowaniu. -odparł.

-Biedna Everest.- spanikował Chase, przygryzł jego wargę i wywrócił oczy do tyłu.

-Everest przyjedziesz na plażę? Będziemy Cię potrzebować.- powiedział Ryder.

-Gdy jesteś w biedzie Everest Was nie zawiedzie!

-Hmmm...chyba mam pomysł.- odparł. -Zuma! Shira! Savannah! Brooklyn!Skipper! Potrzebuje Was i waszych pojazdów by przewieźć w miejsce Chase'a, Kaiden'a, Victora, Maximusa oraz Everest, jest chyba na na wyspie.- odparł.

-Zanurkujemy!

-Nikt nie utonie gdy na straży stoi Shira!

-Pies, który płetwy ma Savannah zawsze radę da!

-Tak czy nie Brooklyn pomoc niesie!

-Czy dam radę? Masz to jak w banku kolego!

-Reszta Psiego Patrolu niech zgromadzi się przy wieży na plaży i założy stroje Winter Patrol!- dodał

-AUUUU!- zawył Chase.- Winter Patrol!

-Tak jest Ryder!- odparły.

  • Zmiana sceny znaczek Psiego Patrolu.

Znikąd przyleciały myśliwce.

-Amy, widzisz coś, zaczyna tu być pełno chmur.- odparł Chris.

-Zatem zniżamy pułap.- zakomenderowała Amy i zniżyli.

-Hę? Widzę, że Burmistrz Humdinger gdzie płynie, lecimy do sprawdzić?- zauważył Chris.

-Wypadałoby! Bez odbioru!- odparła sunia i wcisnęła całą na przód.

Za nimi leciały Timber z Dilarą wiatr często odpychał ją na boki. Wylądowali. Właśnie Burmistrz dobił do brzegu Mglistej Osady.

-Ufff...dobrze, że jej się pozbyliśmy.- odparł do kotów burmistrz.

-*Gasp* To Humdinger za tym stoi!- zdziwiła sie Tiger Belle, zaraz jednak poczuła złość.

Dilara wisiała lekko nad ziemią.

-Wrr...-warknęła, lecz zaraz zrobiło jej się smutno.- Och...chcę, by już się znalazła.- dodała smutna.

-Hmm...mam plan...-uśmiechnęła się Amy.

Za pośrednictwem komunikatora powiązała się z ekranem na parterze. Właśnie weszła smutna Caro.

-UGH! Czemu...kto by mógł to zrobić? spytała się Caro, raptem ekran przemówił.

-Amy?-zdziwiła się Caro.

-Dobrze, że akurat weszłaś, czekaj przed bazą a ja po Ciebie przylecę, chyba wiemy kto stoi za zaginięciem Patty. Warto by było by za pomocą głazu chwilowo zatkać wejście do jego siedziby. -odparła sunia.

-Kto!?- podskoczyła Caro.

-Humdinger...-rzuciła Dilara.

-UGH! Wiedziałam!- warknęła.-Dzięki! Się robi.- dodała dumnie Alabai.

Wybiegła przed bazę była sama bo reszta pobiegła do bazy na plaży, a szczenięta zostały na górze z Katie. Raptem dziewczyna wyszła na balkon bazy na górze. Nad dachem bazy przebiegła błyskawica potem grzmot. Alabai stała i rozglądała się. Katie krzyknęła.

-CARO! CHOĆ ZBIERA SIĘ NA BURZE I ORKAN!!- krzyknęła Katie.

-WYBACZ! CZEKAM NA AMY!! HUMDINGER PORWAŁ PATTY!- odkrzyknęła.

Na zawołanie wylądował myśliwiec i zabrał Caro.

  • Zmiana sceny znaczek Caro.

Zuma, Shira, Savannah, Skipper i Brooklyn. Wskoczyli i ruszyli na wyspę za nimi ruszył Wodny Patrolowiec z pieskami w strojach Winter Patrol.

  • Zmiana sceny odznaka Psiego Patrolu w stylu Winter Patrol.

Amy przyleciała.

-CARO!- ucieszyła się Dilara.

-Hej!- zamerdała ogonem.

-Tam jest siedziba.- wskazał łapką Chris.

-Pff! Pestka.- odparła podbiegła stuknęła łapą w ziemię i jak grzyb po deszczu wyrósł z niej ogromny i bardzo szeroki głaz, który zakrył wejście.-To powinno ich na pewien czas przystopować.- odparła.

-TAK! AUU! Świetna robota Caro! - zawyli Timber, Dilara, Amy i Chris.

-Dzięki.- uśmiechnęła się.

-A teraz szybko bo może jeszcze się przydamy.- odparła Dilara.

  • Zmiana sceny odznaka Dilary.

Myśliwce wylądowały przy bazie i Amy, Chris szczeknęli by wysunęły się im skrzydła. Chris wziął Caro na plecak i ruszyli. Szybko się przebrali w stroje Winter Patrol i dolecieli do Wodnego Patrolowca. Tymczasem na wodzie przed Wodnym Patrolowcem płynęli Shira, Zuma, Brooklyn, Savannah oraz Skipper.

-Zbliżamy się.- odparł Ryder.

Zbliżyli się do miejsca nadajnika.

-Savannah sprawdzisz co jest na dnie?- spytał.

-Pewnie! Ruf ruf! - szczeknęła Savannah i zanurkowała.

W wodzie było cicho, jak przed nadchodzącą silną burzą. Nagle zobaczyła coś błyszczącego podpłynęła i zobaczyła...komunikator Patty! Wzięła go i zaczęła płynąć w stronę powierzchni. Przy barierkach w Wodnym Patrolowcu stał oparty o nie Kaito.

-Gdzie ona jest??-zaczął nerwowo przestępować z łapy na łapę.

Raptem wypłynęła sunia.

-JEST! JEST SAVANNAH! I JEST CAŁA!- podskoczył radośnie Kaito.

-Ii??-spytały pieski.

-Znalazłam...tylko jej komunikator.- odparła i podała chłopakowi odznakę.


Rozdział 3

Dostali się do brzegu. Chłopak wskazał na Kaiden'a, Victora, Maximusa, szpiega Chase'a, Everest by zaczęli poszukiwania. Do chłopaka podbiegła Dilara w stroju do latania.

-Ryder...mogę być waszymi oczyma z nieba?- spytała.-Proszę...-dodała.

-Dobrze.- zgodził się chłopak.

-Skye pomoże Ci. -dodał.

-Mogę iść z Wami? - spytał się Roger.

-Dobrze.- uśmiechnął się jakby coś wiedział.

  • Zmiana sceny.

Victor zaczął łapać trop.

-Mam coś! To trop Patty!- ucieszył się.

-TAK!- odparła z góry Dilara.

-Ru ruf gogle!- szczeknął Kaiden i zobaczył, że ślad prowadzi ostro w lewo, potem w dół. -Za mną!- szczekną.

Dilara ruszyła nagle zobaczyła polankę, gdzie śnieg się roztopił wylądowała.

-Fajne kwiatki. Zbiorę je. Spodobałyby się Patty.- pomyślała, na samą myśl o zaginionej skomliła. Zebrała kwiaty i ruszyła dalej.

Nagle zobaczyła sosnę i wielką zaspę.

-RYDER! RYDER! Coś nie tak jest z pewną sosną duża jest zaspa.- dodała.

-Zatem idziemy to sprawdzić.Everest Ty idź pierwsza!- zasugerował chłopak.

-Oki.- uśmiechnęła sie i pobiegła.

-Skye? Pomożesz znaleźć im drogę?- spytała sie Dilara.

-Pewnie! Oto pies, który lata!

-Mam nadzieje że Patty jest cała. - szepnął Roger.

-Co jest? - spytał Maximus.

-Martwię się o Patty. - odezwał się psiak.

-Chyba jak każdy, ale w Twoim przypadku to co innego. - uśmiechnął się Maximus.

Skye pojawiła się.

-TO SKYE!- ucieszyli się.

-Za nią.- powiedział Chase.

Skye ruszyła, Everest podbiegła za nią, a paręnaście metrów za nimi Ryder i reszta piesków. Wtem suczka podbiegła na miejsce Skye i Dilara wylądowały. Everest zaczęła kopać dołek lecz był śnieg twardy. Przybiegła reszta.

-Nie mogę go Ryder odkopać.- powiedziała Husky.

-Dobrze...Rubble! Obi! Pomożecie nam odkopać zaspę?- spytał.

-Rubble śpieszy z pomocą!

-Obi tak to robi!

-Everest Ty spróbuj jeszcze raz.- skinął głową Ryder.

Suczka odparła skinięciem głowy i zaczęła kopać w tej chwili piorun uderzył w sosnę i gałąź się oberwała.

-AAA!- krzyknęła Everest, odskoczyła.

-EVEREST!! *Skomlenie* Biedna...Nie mogę patrzeć.- odparł Chase po czym zemdlał.

-O nie...potrzebuję jeszcze paru piesków. Youki! Chase zemdlał potrzebujemy byś go ocuciła, na dodatek niech lepiej pójdzie z Tobą Rusty będzie mówił za pomocą radaru gdzie burza jest, do tego potrzebni nam będą Marshall i Kajtek.

-Nic mnie nie powstrzyma nawet sroga zima!

-Śnieżyce to także moja specjalność!

-Jestem gotowy na ruf ruf ratunek!

-Kajtek gotowy i w zimie!

  • Zmiana sceny odznaka Kajtka.

Przybiegli.

-Ruf ruf maska tlenowa i koc termiczny.- zawołała Youki, po czym położyła na piesku koc i nałożyła maskę.

Po chwili piesek się wybudził.

-Everest jest cała?- spytał. Raptem w odpowiedzi odezwał się głos suczki.

-Tak, jestem za tą dużą gałęzią, a raczej byłam. - odpowiedziała i przeskoczyła wielką gałąź, igiełki przebiegły po jej futrze lecz tylko się skrzywiła.

-Rubble, Obi użylibyście swoich łopat by pozbyć się lodu?- spytał chłopak.

-Rubble śpieszy z pomocą. Pewnie Ryder. Ruf ruf łopata.- szczeknął.

-Obi tak to robi. Ruf ruf łopata.- odezwał się Labrador.

-Ryder mogę pomóc kopać dołek?- spytała Husky.

-Pewnie Everest jesteś takim dobrym pieskiem.- odpowiedział brunet i podrapał suczkę za uchem.

Raptem odezwał się stojący zza Dilarą Rusty.

-Ee...Ryder, pieski...burza zaraz tu będzie wraz z orkanem najgorsze jest to, że może tu być i niezła śnieżyca.- zmartwił się psiak.

-Dobrze, dziękuje za informacje Rusty.

-Ryder! Czuję ją!- szczeknął Kaiden.

-Auuuu.- zawył radośnie Victor.

Wtem Ryder wziął tablet i zadzwonił do Rocky'ego.

-Rocky! Potrzebuję byś tu przyjechał z odznaką Patty.- oznajmił przez urządzenie chłopak.

-Zielone znaczy jedź!

  • Zmiana sceny odznaka Rocky'ego.

Patty obudziły jakieś głosy z nad góry oraz krzątanie się przy zaspie. Zastrzygła uszami i usłyszała zmartwiony głos Dilary i reszty piesków.

-To Psi Patrol!- szczeknęła w radości i szybko się zerwała z posłania.-Chodź Chickaletta pomożemy im od wewnątrz.- zachęciła suczka, stanęła przy śnieżnym sklepieniu i zaczęła łapami odgarniać śnieg nawet i kurka wskoczyła suni na łebek i coś podziobała.

  • Zmiana sceny odznaka Patty.

-Oby tam była.- pisnęła Dilara.

Wtem Obi i Rubble wpadli do dołku i usłyszano wrzask. Ryder i reszta zajrzeli do wyrwy. W niezbyt głębokim dole leżeli Obi na nim Rubble a pod nimi wywalona na plecach...Patty. Z lewej strony przypatrywała się Chickaletta.

-To Patty!- wykrzyknęli zgromadzeni.-AUU!- zawyli.

-Skye weź swoją uprząż i wyciągnij każde z nich.- polecił Ryder.

-Się robi! Prosto do nieba! Ruf ruf uprząż.- szczeknęła Cockapoo.

-Jest cała! Patty jest cała! - zawył Roger.

Najpierw wzięła Rubble'a i postawiła na ziemi, potem Obi'ego a na samym końcu Patty, która przetransportowała kurę na głowie.

-PATTY!- ucieszyła się Dilara i wywróciła suczkę, ogon jej chodził we wszystkie strony. -Tak się martwiłam, ale jesteś już oraz cała! Tak?-spytała.

-PATTY! Jest znaleźliśmy ją! - szczeknąl Roger.

-Chyba tak.- odezwała się sunia.

-Mam coś dla Ciebie.- odparła Dilara i podarowała jej wianek kwiatów.-Spleciony tak na szybko, ale myślę, że trwały.- uśmiechnęła się.

-Jejku nie wiem jak podziękować.- uśmiechnęła się Łajka Jakucka.-Wiesz co Dilara?

-Tak?-odparła Malinois.

-Jesteś moją BFF.- uśmiechnęła się.

Brązowo-czarna sunia stanęła i nie wiedziała co powiedzieć, ale mega szybko merdający ogon i radość w oczach suczki wyrażała wielkie podziękowania i zdziwienie. Roger usiadl smutny nie był jeszcze gotowy.

-Ok a teraz zobaczymy czy jesteś ok.- zaczął Marshall. -Youki ty sprawdzisz jej temperaturę, Kajtek opatrzy obrażenia a ja nałożę koc termiczny.- uśmiechnął się Dalmatyńczyk.

-Ruf ruf! Termometr.- szczeknęła Youki włożyła przedmiot do buzi suczki, Kajtek zaś badał czy nie ma obrażeń.

-AUĆ!- syknęła suczka.-Moja łapa.- dodała krzywiąc pyszczek w grymasie.

-Ruf! Rentgen. - szczeknął Kundel.-Nas szczęście łapka nie jest złamana tylko to lekkie zwichnięcie.- dodał.

Raptem wiatr się nasilił, jak i grzmoty a śnieg zaczął sypać w twarze piesków. Bez wahania wskoczyli do najbliższych pojazdów i dotarli do Wodnego Patrolowca. Wjechali i po paru minutach znaleźli się w wieży na plaży z niej ruszyli w kierunku bazy. Przy okazji Maximus odniósł do Pani Burmistrz Chickalettę.

-Dziękuje Maximus, dobrze, że Patty się też znalazła.- odparła burmistrzyni i zamknęła drzwi.

Raptem wiatr smagnął twarze zgromadzonych jak pręgierz.

-Lepiej się zwijajmy.- zasugerowała Astro.

-Dobry pomysł tylko zajadę po Katie.- odparł chłopak.

Dziewczyna wyszła z zakładu wraz z trans- porterkiem w którym była Cali oraz paroma innymi rzeczami, na sam koniec udali się ostatecznie do budynku. Zamknięto drzwi i psiaki ułożyły się na pufach.

-Patty skończyłem naprawę Twego skrzydła.- uśmiechnął się Rocky.-Nawet je ulepszyłem.-dodał zadowolony.

-Jejku! Dzięki Rocky! Nie mogę się doczekać aż je wy testuje.- dodała.

Do leżącej suni podeszli Eco z Hope.

-Oraz proszę Twój komunikator.- dodała Hope.

Eco podszedł do niej i założył go.

  • Zmiana sceny odznaka Hope.

Była już noc a w bazie świeciły tylko ciepłe światła. Na dworze szalała straszna burza oraz orkan. Był tak silny, że mało co szyb nie wywalił. Ryder dał znak Martine by włączyła ogrzewanie i tak też zrobiła. Raptem nie źle gdzieś huknęło.

-Wow! Ale grzmot.- zjeżyła futro na karku Tomira.

-Zgodzę się.- pokiwała głową Adelaice.

-Według mnie fajny.- zamerdała ogonkiem Hermiona.

Leżący Finbar spojrzał się czule na suczkę.

-Dziękuje pieski, że uratowaliście mnie.- podziękowała Patty.-Bez Was to nie wiem co bym zrobiła.- dodała.

-Nie ma sprawy.- odkrzyknęła reszta i zamerdała ogonami.

-Pamiętaj kiedy masz problem po prostu poczekaj na pomoc.- uśmiechnął się Ryder.-Kto chce z tej okazji popcorn?- spytał.

-JAA!-odkrzyknęli.

Zuzia podbiegła do maszyny i chwilę potem z pomocą Axe'a naładowała przysmak w wiele misek. Wiatr dudnił wraz z silnym deszczem i grzmotami o szyby.

-Dobrze, że nasze szyby są wytrzymałe.- odetchnął z ulgą Stypek.

-POPCORN!!- ucieszył się Rubble.

-Mniam!- oblizali się Marshall i Max po czym potknęli się o koc i wylądowali na miskach.

-Jest pycha.- zaśmiał się Max.

-Jestem cały...u solony.- dodał Marshall.

-HA HA HA!- zaśmiali się.

-Marshall uważaj, nic Ci nie jest?- zmartwiła się Laika.

-Nie.- odwrócił figlarnie wzrok do góry piesek.

W końcu Ryder z Katie pojechali na górę i wyłączyli na dole światło. Pieski poszły spać a Dilara usadowiła się obok Patty no i Rogeri smacznie zasnęły. Skroń Łajki Jakuckiej zdobił piękny wianuszek.

Koniec

Galeria