FANDOM


Wstęp Edytuj

Siema ziomy (wiem trochę dziwnie to brzmi)! W województwie małopolskim, tu gdzie mieszkam są teraz ferie i nie mam co robić. Od dawna nie pisałam żadnego opowiadania, więc przyszła pora coś zrobić. Chciałabym żebyście dołączyli się do mojego opowiadania. Zapraszam!

Rozdział 1 Edytuj

Było dość wcześnie, tak około 6:33. Większość piesków jeszcze spało. Lava, Delgado, Max, Niara, Ace, Dilara i kilka innych piesków wykonywały ćwiczenia w terenie, które prowadziła Delgado.

- Max 80 pompek! - Rozkazała Delgado.

Max zaczął robić pompki. Nie wychodziło mu to.

- Max, nauczysz się w końcu robić pompki, czy nie!?

W głosie Delgado można było usłyszeć złość. Wszystkie pieski były trochę przestraszone, były to pierwsze ćwiczenia, które prowadziła Delgado. Patrzyły na nią ze strachem w oczach. Delgado obróciła się na około, i zaczęła się śmiać. Max nadal leżał plackiem na ziemi, inne pieski śmiały się razem z suczką.

- Dobra, nie będziemy tutaj stać, trzeba się trochę rozruszać - powiedziała Lava, nadal się śmiejąc z Max'a.

- 40 okrążeń w okół bazy - rozkazała Delgado.

Gdy pieski obiegły bazę 40 razy była godzina 7:00. Delgado kazała jeszcze robić wiele innych ćwiczeń. Poranny trening skończył się około godziny 8:00.

  • Zmiana sceny. Odznaka Lavy.

Bobi siedział na werandzie obok farmera All'a. Mufin podbiegła do starego psa. Usiadła koło niego. Zaraz za nią przyleciały Maxis, Shiny, Beauty Belle, Hopper, Scott i Scotty. Stary kompan farmera opowiadało swojej przygodzie z Filemonem (*dla dociekliwych - Filemon to pies, nie kot, rasy bichon frise, najlepszy przyjaciel Bobiego).

- Ach....Te stare lata. Miałem wtedy 40, nie nie 50 lat. Wybrałem się na Kilimangaro (nie mam bladego pojęcia jak to się pisze) razem z moim najlepszym przyjacielem Filemonem.

- A Filemon to nie imię dla kota? - przerwał mu Scott.

- Owszem imię dla kota, ale on na początku miał być kotem, niestety, albo na szczęście okazało się że to jest pies.

-A czy on jeszcze żyje? - z ciekawości zapytała Mufin.

- Niestety tak - odpowiedział Bobi.

-Czemu niestety? Przecież to twój przyjaciel - zapytał Hopper.

-Był moim przyjacielem, dopóki nie pokłóciliśmy się o książkę. Mniejsza z tym poszliśmy...

Bobi dalej opowiadał szczeniakom o swojej przygodzie.

  • Zmiana sceny. Odznaka Bobiego (Bobi nie ma odznaki więc nie wiem co się teraz stanie)

W tym samy czasie Ryder sprzątał w bazie. Pomagał mu w tym Rocky.

- Rocky podaj mi miotłę!

- Już idę - odpowiedział Rocky.

Drrrrń, drrrrrń (*jest to dzwonek w telefonie Ryder'a). Do chłopca dzwoniła pani burmistrz.

-Cześć Ryder! Mamy teraz wakacje, praktycznie nikogo nie ma w mieście. Możecie zrobić sobie wolne. Wyjedźcie gdzieś!

Ryder nic nie odpowiedział, ponieważ pani burmistrz od razu się rozłączyła.

- Pieski zbiórka w bazie!

- Ryder wzywa - krzyknęły pieski.

Rozdział 2 Edytuj

Pieski stały już w windzie i czekały na Max'a. O dziwo Marshall się nie przewrócił. Max wleciał do bazy ze związanymi łapami. Wpadł na Delgado, która popchnęła go w stronę Lavy. Zaś ona odepchnęła go do Marshalla. Marshall, który stał na samym początku, przewrócił się, i pieski jak domino przewracały się po kolei. Wjechali na górę, trochę obolali.

- Jesteśmy gotowi do akcji.- odparł Chase.

- Cieszę się, że jesteście , ale żadnej akcji nie ma. Pani burmistrz pozwoliła nam pojechać na wakacje. Poprzednie były wspaniałe, to teraz wybierzemy się gdzieś indziej...- powiedział Ryder i zawiesił głos.

- JEJ!!! - odkrzyknęły pieski.

- Ja zabieram Was moim samolotem.- zadeklarował Gray.

- Super! Macie pieski pomysł?- zapytał Ryder.

- W tym roku może gdzieś chłodniej- zaproponowała Szasta.

- Dobry pomysł! - odparł brunet.

- To może na Grenlandię?- zapytała Valka.

- Ok.- odparł Ryder.

- A później do Szkocji- dodała Victoria.

- Hm.. A możemy jeszcze do Paryża?- zapytała Lava.

- Tak! Pieski mamy plan, zatem za dwie godziny pod bazą! Macie czas na spakowanie się- dodał Ryder.

  • Zmiana sceny. Odznaka Ryder'a

- Nie wiem co mam spakować - powiedziała Shira

- Ja też nie - odpowiedział Volvo. - A czy w ogóle mam coś brać?

- Maaaaaaaaamoooooooo - zawołał Obi

Kasumi wleciała do pokoju jak burza.

- Co się stało? - Zapytała Kasumi.

- Nie mogę znaleźć mojej ulubionej piłki - powiedział płacząc Obi.

- I tylko po to krzyczysz! - krzyknęła zdenerwowana Kasumi.

- Nie mogę go znaleźć - szlochał Obi.

Do pokoju Obi'ego wleciał Max.

- Wujek zawsze naprawia sytuację! Czy to ta piłka?

- Tak! Dziękuje wujku.

  • Zmiana sceny odznaka Kasumi.

- Gotowa?- zapytała Astro.

- Prawie.. Astro pomożesz?- zapytała Victoria.

- Pewnie! -odparła wesoło Astro.