FANDOM


Uwaga!

To opowiadanie to collab z KruchyWafel prosimy o nieedytowanie go i z góry dziękujemy!

Rozdział 1

Lato w Zatoce nie dawało za wygraną, dosłownie z nieba lał się żar. Większość piesków siedziała w bazie, gdzie działa klimatyzacja. Wakacje miały rozpocząć się właśnie tego dnia. Po za tym czekały na swoich przyjaciół. Drzwi się otworzyły i do środka skocznym krokiem wparował Obi.

-Co tak leżycie? Słońce świeci, ptaki śpiewają, niebo bez chmurne, ciepło jest a Wy leżycie. - powiedział piesek.

-Zdajesz sobie sprawę z temperatury na dworze? - zapytała się ironicznie Danger.

-No...- zaczął Obi i podrapał się w głowę.

Danger wskazała łapką na Herę, która wyciągnęła termometr. Temperatura wynosiła, aż 49°C! Nawet psiak nie miał czasu na odpowiedź, gdy wparowali wszyscy przyjaciele piesków.

-Hej!- odparły trochę bardziej ożywione pieski.

-Zatem możemy dzwonić po Ryder'a by zjechał windą na dół, aby ustalić jak spędzamy tegoroczne wakacje.- odparła Alays i zadzwoniła do chłopaka.

Zjechał na dół, po czym zaczęli myśleć. I gdy tak omawiali z pomysłem wyskoczył Gray.

-Możemy popłynąć w jakiś rejs moim jachtem. - zaproponował Gerberian Shepsky. -Można by płynąć blisko jakiś egzotycznych wysp, ale nie musimy się zatrzymywać tylko całe wakacje spędzilibyśmy na takim rejsie. Co Wy na to? - dodał.

-JESTEŚMY ZA! AUU! - ucieszyły się pieski.

-Zatem pakujemy się! - odpowiedział brunet i dziarskim ruchem wstał i zadzwonił do Katie.

  • Zmiana sceny odznaka Psiego Patrolu.

Lavia domykała walizkę. Carlie już zamknął swoją i czekał na swoją żonę. Suczka miała problemy z domknięciem walizki dlatego piesek jej pomógł.

-Dzięki skarbie! - odpowiedziała Lavia i polizała go czule.

-Nie ma sprawy! Może sprawdzimy czy szczeniaki się spakowały?- zaproponował Carlie.

-Dobry pomysł! - pochwaliła sunia rasy Bolończyk.

Wszystkie były prawie spakowane oprócz Śnieżynki, która kończyła się pakować.

-Pomóc Ci?- spytała z miłością Lavia.

-Hm...Dobrze mamo, dzięki.- odpowiedziała Śnieżynka i przytuliła się do łapy mamy.

  • Zmiana sceny odznaka Carlie'ego.

Psiaki były prawie gotowe i tylko czekały na Patrolowiec, który zawiezie ich do portu w Zatoce Przygód. Rocky i Ace kończyli naprawiać go, a w tym czasie pieski siedziały w bazie słońce mimo to dawało popalić. Do parteru w bazie weszła Zuzia z naszyjnikiem hula na szyi i pchała przed sobą metalowy stolik a na nim chłodne lemoniady z kostkami lodu. Parasolki i cytryny na miski nakładał Axe.

-Lemoniada dla ochłody!- zawołała Zuzia.

-LEMONIADA!! - podskoczyły wszystkie pieski i zgromadziły się wokół dwóch piesków.

Kasha szybko skończyła pić swoją, spojrzała się z czułością na Altrona a potem wzrok przeniosła na pijące Male i Avie.

-Kocham Cię.- powiedziała Kasha i przytuliła się do Altrona.

-Aww. Ja Ciebie też.- odpowiedział piesek i liznął ją w ucho.

Do rodziców przyszły się przytulić Male i Avie. Corrlie szykował aparat i robił już pierwsze zdjęcia a Amber zaczęła vloga z użyciem nowego selfie- sticka. Victoria skończyła pić i pocałowała Gray'a, po czym piesek odwzajemnił się kolejnym buziakiem suczce.

-Mówiłam Ci, że Cię kocham? - spytała czule.

-Tak, ale mi to nie przeszkadza.- odpowiedział tak samo czule psiak i swoją łapą objął jej łapę. Do rodziców podbiegły ich szczeniaki i chętnie się przytuliły.

Wtem do bazy wpadł Rocky z Ace.

-JESTEŚMY GOTOWI! - zawołała Ace.

-JUHUU!- zawyły pieski.

Był już wieczór, Patrolowiec stał na dworze i za pomocą maszyny Eco ładowano bagaże. Max chciał podać swój bagaż, ale nie umiał go znaleźć. Zaczął się kręcić.

-Coś się stało skarbie?- zapytała Labradora Lucy.

-Gdzieś zawieruszyła się moja walizka.- odparł pogodnie Max.

I gdy tak się kręcił wpadł na Martine i Kenshi!

-Ups! Wybaczcie.- odparł.

Saluki i Pungsan potrząsnęły głowami i wstały.

-Jest ok. - uśmiechnęła się Martine.

-To Twoja walizka?- spytała Kenshi i podsunęła pyskiem w kierunku psiaka pomarańczową walizkę.

-TAK! DZIĘKI! - odparł.

Czarny Labrador załadował i wskoczył do pojazdu. Gdy tak siedzieli na kanapach Everest z miłością liznęła Chase'a. W końcu dojechali i gdy wyszli ponownie ujrzeli majestatyczny, luksusowy mega- jacht! Na dole już świeciły się błękitno- cyjanowe światła. A cały był spowity w świetle zachodzącego słońca. Jego szyby były przyciemniane, z tyłu znajdował się basen oraz podest, będący zanurzony trochę w wodzie. Na rufie i dziobie znajdowały się kremowo- białe sofy wykonane z skóry i baseny. W większości jacht był koloru białego.

-WOOW! - pochwaliła zachwycona Kenshi.

Gray wyszedł na przód, a obok niego stanęła Victoria oraz bawiące się szczeniaki towarzyszyła im Valixy.

-Poznajcie mega- jacht! Najdroższy i najładniejszy na świecie! Każdy z pokoi ma oddzieloną łazienkę. Kuchnia jest wykonana w stylu nowoczesnym dla tych co nie wiedzą, z grubsza poznajcie...Admiral X Force 145! Zapraszam do środka miejsca wystarczy dla wszystkich i nawet zostanie trochę! - powiedział Gray.

-Chodźcie! - zawołała czule Victoria.

Wtem do idących psiaków doszedł krzyk.

-STÓJCIE! - rozlegał się krzyk, ekipa Psiego Patrolu odwróciła się w ich stronę biegli...ich przyjaciele! Czyli Team Avatara, Herosi Ziemi, ekipa Bayernu, Polski, Riago, Misty z Leaf, Vitarim i Leaf, ambasadorzy, Kazimierz z Aldoną i ich córkami oraz pieski z Dragons.

-Jaka miła niespodzianka! - podskoczyła z radością Colette.

-W samą porę.- dodała Shiraz.

Dobiegli do nich przyjaciele Psiego Patrolu i pomogli w ładowaniu na pokład bagaży, strojów okazjonalnych jak i na misje i pojazdów. Wejście się otworzyło i wchodziły do niego pieski.

-Ale super! - zamerdała Patty i spojrzała się w stronę jej BFF.

-Wiem , co nie?- zamerdała Dilara i weszły obie na pokład.

Nie długo potem mega- jacht odbił od portu w Zatoce Przygód. Odpływające pieski żegnali mieszkańcy Zatoki, ci co nie udali się na jakiekolwiek wakacje czy wypoczynek. Psiaki stały blisko barierek i żegnały wzrokiem mieszkańców, którzy z każdą chwilą stawali się coraz mniejsi i mniejsi aż w końcu ich dom zniknął i pojawił się bezkres morza. Z zachwytem Werix westchnęła.

-To będą cudowne wakacje. - uśmiechnęła się do siebie.

-Owszem, chociaż to dopiero początek.- zachichotała Jasmine i zamerdała ogonem.

Słońce dawało już nie wiele światła i z każdą chwilą chowało się coraz bardziej. Pieski po całym pełnym emocji dniu były dość zmęczone i weszły do środka, te co pierwszy raz mogły ujrzeć jacht od środka stanęły jak wryte już sama rufa była cudowna, a co dopiero w pomieszczeniach.

-To żarty. Tak?- zaśmiała się Jasmine.

-Nie.- pokręciła głową Snowy. - Mój brat ma to naprawdę i zaraz będziesz mogła się o tym przekonać i zrelaksować. - dodała z radością w oczach.

-Tutaj zostawiam Wam karty do pokoi.- zawołała Victoria i potrząsnęła głową by odpędzić choć na chwilę znużenie.

Wokół białego stolika wykonanego z marmuru zebrały się pieski, chwilę to trwało za nim zbiorowisko odeszło od przedmiotu. Udały się radośnie do pokoi.

  • Zmiana sceny odznaka Psiego Patrolu.

Do pokoju Rogera wpadało białe światło księżyca. Sam piesek spał na nowoczesnym łóżku w tak samo zrobionym pokoju, przed łóżkiem leżał biały puchowy dywanik, a z prawej strony łóżka stał aloes. Piesek zamrugał oczyma i wstał. Podszedł do okna z którego widać było tylko wodę skąpaną w jego świetle oraz calusieńki Księżyc.

-Wow! - szepnął z zachwytem do siebie, po czym zmarszczył czoło. -Ale tu duszno. - potrząsnął głową i wyszedł z pokoju. Cicho szedł korytarzem aż w końcu wyszedł w stronę dziobu. Nagle stanął jak wryty na kanapie zauważył kształt a bryza unosiła w powietrzu słodki zapach...Patty! Stanął jak wryty, po czym czując ogromną falę radości podszedł do suni.-Hej...Patty. - zaczął nie śmiało.

Wpatrzona w księżyc sunia odwróciła głowę i uśmiechnęła się ciepło.

-Hej Roger. - przywitała się. - Nie możesz także spać? - spytała.

-Nie...- odezwał się stojący psiak.

-Usiądź jest tu dużo miejsca.- zachęciła łapką.

-Okey. Dzięki! - odpowiedział z radością Roger.

-Zatem...- zaczęła ze śmiechem Patty. - Co spowodowało bezsenność? - spytała lecz z bardziej poważniejszym i zaniepokojonym tonem.

-Duszno mi było...- zaczął a jego serce zabiło szybciej a jednocześnie przeszył je ból... Nie chciał martwić suczki.

-Ojej! Jesteś pewien że ostatnio odpoczywałeś dobrze lub jakiś stres albo przepracowanie? Wiesz byś nie zemdlał... - odparła Łajka Jakucka z wianuszkiem na głowie w jej oczach było widać troskę.

-Nie! No może trochę ostatnio w pracy przepracowywałem się ale jest ok. - odparł Malinois.

W końcu zdobył się na odwagę by podsunąć się do Patty. Ten księżyc w pełni świecący na jacht i woda! Miękka skórzana kanapa, bliskość i ciepło Patty sprawiało że Roger wprawił się w blogi nastrój. Jego koniec ogona dotknął puszystego ogonka suczki. Serce zabiło mu szybciej i zamknął oczy. Wtem komunikator suczki zadzwonił był to Ryder...

-Patty! Patty! To Katie.... ona źle się czuje zaraz chyba ona zwymio...- przerwał głos chłopaka który był przepełniony strachem.

-Zaraz tam będę. - odezwała się suczka i zeskoczyła z kanapy. - Wybacz Roger... miło się gadało ale muszę. - dopowiedziała.

-Spoko, obowiązki wzywają. - próbował odpowiedzieć wesoło piesek by nie ukazywać smutku.

Suczka wbiegła do wnętrza mega- jachtu. Przez dłuższą chwile Malinois siedział sam skąpany w świetle księżyca. Wzrok wbił w łapy. Jakiś czas później zszedł. Powlókł wolno łapami przez korytarz i gdy dotarł do pokoju wślizgnął się do łóżka i zamknął oczy... Otwiera oczy. Wstające słońce wpadało do jego pokoju, psiak był zdziwiony, że tak szybko wstał. Zobaczył, że przy oknie stoi Patty. Jego pysk od razu się uśmiechnął.

-Hej! - przywitał się.

-Roger! - skoczyła radośnie sunia i przywitała się z nim.

-Nie z Dilarą?- spytał z uśmiechem.

-Dil jeszcze śpi, wczoraj źle się czuła, bolała ją głowa i ma temperaturę i nie chce by coś jej się stało. - odpowiedziała Patty, jednak myśląc o swojej BFF stuliła uszy i zaskomliła. -Chce by jej się poprawiło.- dodała a oczy Łajki Jakuckiej przepełniła kolejna fala smutku.

-Jesteś taką świetną BFF. - pochwalił ze szczerym uznaniem Roger. -Wydobrzeje, kto jak nie kto, ale z Twoimi umiejętnościami szybko wróci do zdrowia.- dopowiedział.

-Dzięki. - uśmiechnęła się lekko sunia. -Poza tym chciałam sprawdzić jak się czujesz, minęły już duszności?- - zapytała z przejęciem.

-TAK! - pokiwał żywo głową pies rasy Malinois. -Obejrzymy razem wschód słońca?- spytał. Suczka pokiwała głową i tak usiedli.

Oglądali razem wschód słońca, po czym postanowili razem wyjść na dziób. Zapowiadał się kolejny upalny letni dzień. Gdy tak oglądali, do Malinoisa napłynęła odwaga, to był ten moment! Właśnie TEN, kiedy powie jej co naprawdę czuje!

-Mogę coś Ci powiedzieć?- zaczął nie pewnie.

-Pewnie! Dawaj! -zaśmiała się Patty.

Roger przełknął ślinę. Musiał to zrobić teraz albo nigdy!

-Jesteś cudna pod każdym względem...choć za mało to powiedziane...zawsze mogę na Ciebie liczyć...i nie mogę już z tym zwlekać...ja Cię kocham! Zostaniesz moją dziewczyną? - wydusił z siebie Roger a z każdą chwilą w wypowiedzi nabierał odwagi.

Niebieskie oczy suczki błysnęły. Przez chwilę nie wiedziała co powiedzieć i gdy zaskoczona faktem spuściła chwilowo wzrok na łapy po podniesieniu widać było czułość w stronę psa!

-Ja Ciebie też! I tak! TAK! TAK! - powiedziała czule.

Roger zamarł. Brak było mu słów, chwilę siedział osłupiały po czym pocałował sunię. Sunia oparła się o jego ramię i zapadła w sen.

  • Zmiana sceny odznaka Roger'a

Zorientował się, że jest już około dziesiątej! Wtem drzwi się rozsunęły i weszła...Dilara!

-Patty! Gdzie jesteś? Patty!- wołała zmartwiona, uszy miała ściągnięte do tyłu, gdy zobaczyła ich podbiegła. - Tu jesteś! Tak się martwiłam! - mówiła a jej ogon chodził jak szalony.

-O Hej! Dilara! - ucieszyła się Łajka Jakucka.- Czujesz się lepiej? - spytała.

-Tak! - pokiwała głową Dilara.- Jesteście razem spytała?- przekręcając głowę na bok.

-Tak.- odezwała się Patty.

-Gratuluje!- szczeknęła Malinois i przytuliła z całych sił Patty a potem poklepała Rogera. -Roger, mogę zadać Ci pytanie?- spytała.

-Pewnie! - odparł. Jednak gdy się odwrócił w stronę suczki wszystko zrobiło się czarne...

Zamrugał oczyma i zorientował się, że leży w swoim pokoju. Przy jego łóżku siedzi Marshall, ubrany w strój medyka.

-Spokojnie.- powiedział. - Ledwo co się przebudziłeś. - dodał.

-Gdzie Patty? Gdzie ona jest!? - zaczął panikować Roger.- Dilara miała zadać mi pytanie! - dopowiedział i kręcił głową w boki.

-Jakie pytanie?- zdziwił się Dalmatyńczyk.

-No gdy siedzieliśmy razem z Patty na kanapach znajdujących się przy dziobie! - odpowiedział pies rasy Malinois.

-Ale Ty tam nie siedziałeś. - zaczął Marshall.

-C-co?- zdziwił się Roger i odsunął to tyłu.

-Gdy w nocy wróciłeś z dzioba zemdlałeś w korytarzu, wracająca Patty Cię znalazła i siedziała przy Tobie dopóki się nie zjawiłem. - skończył mówić drugi pies.


Galeria