FANDOM


Był zimowy choć ciepły poranek.Pieski spały w wieży ponieważ noc była bardzo zimna.Jako pierwszy wstał Rubble

-Jestem głodny...co by tu zjeść?-Szepnął sam do siebie, po czym podszedł do automatu z psia karmą.

Długo zastanawiał się nad wyborem smakołyka ...w końcu zdecydował się.Niestety drążek który był odpowiedzialny za wypad karmy zaciął się .Rubble usiłował przekręcić drążek z całych sił lecz nic to nie dawało.Zmęczony wysiłkiem oparł się wajchę po czym ta natychmiast się ruszyła wysypując całą karmę z automatu i budząc pieski.

-Dlaczego tu jest tyle karmy?-powiedział ledwo przytomny Chase

-Dziwne ale...jest co jeść!!-Krzykną Marshall.

Wszystkie pieski rozpoczęły dzień od śniadania Rubble'a. W końcu wstał Ryder.Zjadł śniadanie i poprosił pieski o pomoc w odśnieżaniu miasta.

-Wszyscy gotowi?-zapytała Skye

-Tak możemy ruszać-odpowiedział Rocky

Jeszcze chwile przed wyruszeniem w miasto Ryder postanowił zwołać pieski na zbiórkę.

Podzielimy się na grupy tak będzie szybciej i łatwiej-powiedział po czym wybrał grupy

-Chase i Marshall

-Rubble i Skye

-Zuma i Everest

-Niestety ale Rocky musiał być sam

Wszystkie pieski wyruszyły w miasto, Rocky miał za zadanie odśnieżyć drogę na górze Jake'a .Kiedy dotarł na miejsce wziął ze sobą łopatę i zaczął odśnieżać. Niestety śnieg był tak zbity że nie dało się nic zrobić łopatą.

-Wiem odśnieżę drogę za pomocą śmieciarki przyczepie to wideł parę łopat-pomyślał

Na początku szło mu bardzo dobrze jednak po chwili Rocky nie zauważył lodu na drodze po czym wdał się w poślizg. Spadł ze stromego zbocza po czym wylądował na śniegu.Niestety pojazd i obroża Rocky'ego uległa zniszczeniu.Przez kilka minut wołał na pomoc lecz kiedy zrozumiał że nic z tego sam chciał wspiąć się na górę co nie udawało mu się.

-Nic z tego-powiedział smutnym i przerażonym głosem.

Rocky postanowił znaleźć inną drogę.Wyruszył w głąb lasu.Zbliżała się noc, niebo powoli przykrywało się chmurami.Zaczął padać śnieg i wiać wiatr.Na dworze robiło się coraz zimniej, Ryder martwił się o Rocky'ego.Niestety nie mógł mu pomóc ponieważ na dworze szalała burza śnieżna. W tym czasie Rocky znalazł przykrytą liśćmi norkę.Bał się do niej wejść, myślał że ktoś tu może mieszkać.Lecz nie miał wyjścia na dworze było biało od śniegu i wiatru.Rocky wszedł do norki.

-Uff...nikogo tu nie ma!-powiedział i padł wycieńczony na ziemie.

Rocky smacznie spał w nowym ,,domku'', nagle jego sen przerwał dziwny szmer wydobywający się z dworu.Przerażony powoli wychodził z norki. Kiedy był już na dworze rozejrzał się wokoło, na-szczęście burza ucichła.Nagle Rocky został złapany za ogon i wciągnięty do nory.

-Ktoś ty?-powiedziała istota przykryta śniegiem.

-J-j-j ja?

-Tak ty!Co robisz w mojej norze?

-Ja tylko...chciałem się tu schronić

W tym czasie ,,istota'' otrząsnęła się ze śniegu.Rocky był zdumiony.

-Ty jesteś lisem!-powiedział ze zdumionym głosem

-Tak, coś w tym dziwnego?

-Nie ale...nie ważne.

-A ty jesteś psem.Jak masz na imię?

-Jestem Rocky a ty?

-Jestem Youki. Nie chce być nie miła ale moja mama z moimi siostrami zaraz tu przyjdzie i nie będzie zadowolona.

-Czyli rozumiem że mam pójść.

-Tak i to jak najszybciej.

Youki zobaczyła że Rocky wychodząc kulał na jedną łapę.

-Boli cie łapa?-spytała Youki.

-Troszeczkę ale to nic takiego lepiej już pójdę

-Daj zobaczę

-Dobrze a...nie będzie bolało?

-No coś ty...oczywiście że nie.

-I jak z nią?

-Jest zwichnięta, poczekaj przyniosę trochę śniegu.

-Po co tobie śnieg?

-Aby obłożyć nim twoją łapę.

-A twoja mama miała zaraz być?

-To nie ważne zaraz przyjdę.

Youki wyszła na dwór po trochę śniegu, kiedy z znikąd zobaczyła swoją mamę i siostry.Pobiegła do nory gdzie czekał na nią zniecierpliwiony Rocky.

-Musisz się schować moja mama wróciła!!!

-Ale gdzie?

-Mam pomysł przysypie cie trochę śniegiem może niczego nie zauważą.

Youki szybko przysypała Rocky'ego śniegiem i czekała na mamę.Jako pierwsza do nory przyszła Stella starsza siostra Youki.

-Co tu tyle śniegu?-zapytała Stella.

-Podczas burzy śnieżnej musiało trochę wlecieć.-opowiedziała Youki z nadzieją że Stella nie podejdzie do Rocky'ego.

-A czemu ty nie śpisz?Przecież już wstaje słońce.

-Nie mogłam zasnąć.

Następnie do norki weszła mama Youki wraz z Maile-młodszą siostrą Youki. Mama poszła spać razem z rodzeństwem Youki, były wycieńczone polowaniem. Youki starała się nie wzbudzać podejrzenia rodzeństwa i mamy wyprowadzić mokrego Rocky'ego z norki.

-Chodź zaprowadzę cie do twojego domu.-zaproponowała Youki

-Miło mi że chcesz mi pomóc ale lepiej będzie jeżeli pójdę sam.

-To żaden problem, gdzie mieszkasz?

-Znasz psi patrol?

-Kiedy szłam na polowanie z siostrami spotkałam sarenki które coś o nim opowiadały.

-Widzisz jestem jednym z psiego patrolu mieszkam w wierzy razem z innymi pieskami i naszym przyjacielem Ryder'em.

-Na pewno tam dojdziemy a teraz chodź musimy ruszać w drogę.

Rocky razem z Youki wyruszyli w drogę.W tym czasie Ryder zwołał zebranie w bazie.

-Pieski musimy jak najszybciej znaleźć Rocky'ego, możliwe ze potrzebna będzie mu pomoc medyczna.Do tego zadania potrzebny mi będzie...-powiedział zawzięcie Ryder martwiąc się o swojego czworonożnego przyjaciela.

-Marshall-Weźmiesz ze sobą sprzęt medyka.

-Już odpalam-Krzyknął Marshall

-Chase-ty natomiast weźmiesz sprzęt szpiegowski.

-Chase się tym zajmie

-Skye-Poszukasz Rocky'ego z góry

-Oto pies który lata

Pieski natychmiast ruszyli w poszukiwania zaginionego przyjaciela.W tym czasie Youki i Rocky szukali drogi powrotnej do domu.Nagle pies i lis usłyszeli dziwny dźwięk.

-Co to?-spytała Youki.

-To...Szpiegula!-Krzyknął przeszczęśliwy piesek

-A co to?-znów zapytała lisica.

-Nie ważne biegnijmy! -rozkazał piesek.

Rzeczywiście to była szpiegują i Chase. Kilka sekund później zza pagórka wyłonił się Rocky i Youki.

-Rocky uciekaj to lis!-Krzyknął Chase po czym udał się w pogoń za lisicą ,na szczęście uciekła.

-Chase stój!-Krzyczał Rocky próbujący zatrzymać przyjaciela.

-Niebezpieczeństwo zarzegnane!-oznajmił Chase po czym wsiadł razem z Rocky'm do wozu.

Rocky przez całą drogę siedział smutny. Chase w końcu zapytał.

-Hej Rocky czemu jesteś smutny wracasz do domu!-Powiedział Chase próbujący pocieszyć przyjaciela.

-Nie nic-odpowiedział smutny Rocky.

Wreszcie wrócili do bazy.

-Rocky-krzyknęły pieski i Ryder.

Wtedy wybiegł Marshall w swoim stroju medyka.

-Rocky nic ci nie Jest boli cię coś.-zaczął dopytywać się Marshall

-Nie!-burknął Rocky.

-Twoja łapa jest spuchnięta! Daj obejrzę ją!-

-Nie trzeba Youki już to zrobiła!-Odpowiedział zdenerwowany Rocky po czym poszedł do bazy.

-Hę-westchnęły zdziwione pieski

-Zaraz Youki to ta lisica którą pogoniłem...Mówimy ją odnaleźć biegiem po Rocky'ego.!-Zażądził Chase.

Pieski wyruszyli w akcję poszukiwawczą. Rocky powiedział ,że lisica może być w środę do domu. Niebo zaczęło przykrywać się chmurami. Rozpętała się burza. Rzeczywiście Youki szła do domu. Wtedy wybiegł Rocky:

-Youki zaczekaj!-Krzyknął piesek.

-Rocky!-ucieszyła się Youki po czym pobiegła i przytuliła się do Rocky'ego.

-Zabieramy cię do bazy.

-Ale ja nie mogę co powiązane na to moje siostry i mama?

-Jutro pójdziemy i powiemy im o tym.

Youki wróciła razem z pieskami do bazy. Tak jak Rocky powiedział jutro lisica powiedziała o tym rodzinie. Nie była zachwycona. Z dnia na dzień Ryder był zachwycony umiejętnościami medycznymi Youki. W końcu dał jej odznakę weterynarza. Youki i Rocky z dnia na dzień bardziej się zaprzyjaźniali

Koniec

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.